Do sieci trafiło nagranie z próby nowej odmiany amerykańskiej rakiety dalekiego zasięgu Tomahawk. Pocisk zmodyfikowano tak, aby był w stanie trafić płynący okręt. Próbę przeprowadzono w styczniu, ale dopiero teraz możemy oglądać wynik próby. Wynika z niego, że przypadkowo wzięły w niej udział dwa gołębie. Jak twierdzą Amerykanie, zwierzęta przeżyły.

Test nowej odmiany amerykańskiej rakiety dalekiego zasięgu Tomahawk

Próbę nowej wersji rakiety przeprowadzono w pierwszych dniach stycznia na poligonie w pobliżu wybrzeży Kalifornii. Pocisk odpalił niszczyciel USS Kidd. Celem była płynąca barka z ustawionymi na niej kontenerami imitującymi nadbudówkę wrogiego okrętu. Nie podano, jak długi lot musiał wykonać Tomahawk i ile on trwał. Wiadomo, że przez cały czas leciał obok myśliwiec F/A-18 z którego kokpitu filmowano pocisk.

Po pokonaniu trasy Tomahawk uderzył w cel, co uwieczniły kamery zamontowane na barce. Jak informowano w styczniu, celem testu było zademonstrowanie, że mająca zasięg ponad tysiąca kilometrów rakieta może trafić w niewielki ruchomy cel, dzięki korygowaniu kursu podczas lotu na podstawie informacji otrzymywanych z zewnątrz. W ostatniej fazie lotu na barkę kierowała Tomahawka już jego własna głowica.

Pokazowy test

Test zmodyfikowanej rakiety najpewniej jest elementem poszukiwań przez flotę USA nowego pocisku przeciwokrętowego dalekiego zasięgu. Używane obecnie rakiety Harpoon są już bowiem wiekowe i zaczynają odstawać od najnowszych konstrukcji z Chin, Indii czy Rosji. Udana próba nie oznacza jednak, że Tomahawk będzie nową rakietą przeciwokrętową US Navy. Była to raczej demonstracja możliwości i próba nowych technologii. Tomahawk jest za duży i zbyt powolny, aby można było go uznać za przyszłościowy oręż do niszczenia okrętów na znacznych odległościach. Docelowe rozwiązanie jest poszukiwane w ramach programu LARSM (Long Range Anti-Ship Missile), który ma mieć finał gdzieś w przyszłej dekadzie.

Nagranie styczniowej próby dopiero teraz trafiło do sieci za sprawą portalu USNI News. Nie zostało oficjalnie opublikowane przez amerykańskie wojsko, ale jest efektem „przecieku”.

Co ciekawe, na nagraniu widać, że próba rakiety miała dwóch przypadkowych uczestników. Na kontenerze, w który trafił Tomahawk, siedziały dwa gołębie. Tuż przed uderzeniem ptaki musiały spostrzec nadlatujące zagrożenie i zerwały się do ucieczki. Pomimo tego podmuch wybuchu resztek paliwa rakiety (nie miała głowicy) dość mocno je potargał. Z opisu nagrania wynika jednak, że ptaki przeżyły.

 

Źródło: USNI News, tvn24.pl

Polecane: