Na północy Japonii doszło w piątek do najsilniejszego od blisko 140 lat trzęsienie ziemi. Spowodowało ono ponad 10-metrową falę tsunami, która zmywa wszystko, co napotka na swojej drodze, w tym domy i samochody. Płonie wiele budynków. Na razie wiadomo o 71 zabitych. Fala tsunami zagraża małym wyspom na Pacyfiku, ponieważ jest wyższa niż niejedna z nich. USA i Rosja już ewakuowały mieszkańców zagrożonych terenów.

Według ambasady RP w Tokio nie ma na razie żadnych informacji o ewentualnych ofiarach trzęsienia wśród Polaków.

Ostrzeżenie przed nią ogłoszono w całym basenie Pacyfiku z wyjątkiem Kanady. Ewakuację mieszkańców wybrzeży zarządzono na amerykańskich Hawajach. Międzynarodowy Czerwony Krzyż w Genewie podał, że fala tsunami jest wyższa niż niektóre wyspy położone na Oceanie Spokojnym.

Japońskie władze poinformowały, że wskutek trzęsienia, którego siłę ocenia się na 8,9 w skali Richtera, oraz tsunami zginęło co najmniej 29 osób.

Jest wielu rannych. Jak podkreśla agencja Reutera rozmiary zniszczeń i prognozy związane z tsunami sugerują, że liczba ofiar będzie znacznie wyższa.

Wstrząsy spowodowały wiele pożarów. Płomienie pojawiły się m.in. w rafinerii niedaleko Tokio, w fabryce stali i w budynku jednej z elektrowni atomowych. W samym Tokio odnotowano kilkanaście pożarów.

Cztery japońskie elektrownie atomowe zostały automatycznie wyłączone. Na północy Japonii bez prądu jest około 4,4 mln domów. W mieście Sendai zawalił się hotel, pod którego gruzami są prawdopodobnie ludzie.

Agencja Kyodo podała, że japońskie siły samoobrony wysłały nad dotknięte przez trzęsienie regiony samoloty, które mają ocenić rozmiary zniszczeń.

Premier Japonii Naoto Kan zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu, po którym zapewnił m.in., że nie ma wycieku radioaktywnego w elektrowniach atomowych. Zaapelował do społeczeństwa o zachowanie spokoju. Przyznał, że starty spowodowane przez trzęsienie ziemi i tsunami są ogromne.

Japońskie MSZ powołało grupę kryzysową, potwierdzając, że cudzoziemcy są bezpieczni.

Nie ma żadnych informacji o ofiarach trzęsienia wśród Polaków – powiedział I radca ambasady RP w Tokio Mirosław Zasada. Polakom, z którymi pracownikom ambasady udało się nawiązać kontakt, nic się nie stało.

– Nie mamy w tej chwili informacji o wszystkich Polakach, którzy mieszkają w regionie. (…) Jest pewna grupa (Polaków), z którymi nie możemy się skontaktować, bo nie ma połączeń w telefonii komórkowej, a nie mamy żadnych innych kontaktów – podkreślił Zasada.

Powiedział, że w Japonii może przebywać ok. 1 tys. obywateli polskich. Nie ma jednak dokładnych informacji na ten temat, gdyż nie istnieje obowiązek rejestracji.

Japoński gigant Sony wstrzymał pracę w sześciu swoich fabrykach. Japoński Bank Centralny zapowiedział, że zrobi, co w jego mocy, by zapewnić stabilność sektora finansowego. Po trzęsieniu gwałtownie spadł kurs jena i akcji notowanych na tokijskiej giełdzie.

Do trzęsienia doszło o godz. 14.46 czasu miejscowego. Towarzyszyła mu seria wstrząsów wtórnych, w tym o sile 7,4, do którego doszło około 30 minut po głównym trzęsieniu. Epicentrum znajdowało się około 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu, a hipocentrum było na głębokości około 10 km.

ONZ poinformowała, że w stan pogotowia postawiono 30 międzynarodowych ekip ratunkowych, które mają pomóc Japonii w walce ze skutkami trzęsienia.

Pomoc zaoferował prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

– W Japonii doszło do trzęsienia ziemi o sile około 9 stopni, są ofiary i wielkie zniszczenia; gotowi jesteśmy pomóc naszym sąsiadom w zwalczaniu jego skutków – powiedział rosyjski prezydent.

Ofertę z pomocą wystosowała Korea Południowa oraz w imieniu Niemiec szef dyplomacji Guido Westerwelle. USA zapowiedziały, że są gotowe, wysłać wojsko.

Rosyjskie władze na Sachalinie w związku z ostrzeżeniem przed tsunami ewakuowały 11 tysięcy mieszkańców z terenów nadbrzeżnych.

Władze Filipin nakazały ewakuację tysięcy mieszkańców z terenów przybrzeżnych na północy kraju.

Japońska telewizja pokazuje nagrania, na których widać falę tsunami niosącą masę różnego rodzaju przedmiotów przez pola uprawne w pobliżu zamieszkanego przez ok. miliona ludzi miasta Sendai. Miasto znajduje się około 300 km na północny wschód od Tokio i epicentrum trzęsienia było blisko niego.

Telewizja pokazała też łodzie, samochody, a nawet ciężarówki niesione przez wodę, po tym jak fala tsunami dotarła do miasta Kamaichi. W regionie zawaliło się kilka mostów.

Japoński nadawca NHK pokazuje płomienie i kłęby czarnego dymu wydobywające się z jednego z budynków na przedmieściach Tokio. W stolicy wstrzymano ruch metra i kolei podmiejskich. Na północy kraju nie jeżdżą szybkie pociągi. Po wstrząsach zamknięto niektóre lotniska, w tym podtokijskie, międzynarodowe lotnisko Narita.

– Wydawało się, że budynek trząsł się bardzo długo. Wielu ludzi w redakcji zdążyło założyć kaski, a niektórzy weszli pod biurka – relacjonuje dziennikarka Reutera. – To było chyba najgorsze trzęsienie, jakie przeżyłam, odkąd przyjechałam do Japonii ponad 20 lat temu. 

Jak pisze Reuters trzęsienia ziemi zdarzają się w Japonii dość często, gdyż kraj leży w jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie regionów świata. Odnotowano tam około 20 proc. ze wszystkich trzęsień o sile powyżej 6 w skali Richtera na świecie.

 

 



Spadki na giełdach po trzęsieniu ziemi. Sony, Nissan i Toyota zamykają fabryki


Trzęsienie ziemi będzie miało olbrzymi wpływ na japońską gospodarkę. Decyzję o zamknięciu fabryk podjęły już Sony, Nissan i Toyota. Indeks Nikkei po informacji o trzęsieniu ziemi spadł o 1,72 proc. Większych spadków udało się uniknąć dzięki zakończeniu sesji. 

Po podaniu informacji o trzęsieniu ziemi osłabiła się japońska waluta. Wartość jena w stosunku do dolara spadła do poziomu 83,29. 

Pracę wstrzymano w sześciu fabrykach Sony na północy kraju, czterech fabrykach Nissana i dwóch fabrykach Toyoty.

Sytuacja w Japonii nie pozostanie bez wpływu na inne rynki finansowe. Fala spadków przetoczyła się przez giełdy azjatyckie. Spadki na otwarciuzanotowały także indeksy europejskie.

 

 

Fukushima: Ok. dwa tys. osób ewakuowanych z okolic elektrowni atomowej

– Około 2 tys. ludzi, zamieszkałych w sąsiedztwie elektrowni atomowej w japońskiej prefekturze Fukushima, wezwano w piątek do udania się w bezpieczne miejsce w obawie przed ewentualnym wyciekiem radioaktywnym – podała japońska agencja Jiji Press, powołując się na lokalne władze.

Ewakuacja dotyczy osób, zamieszkałych w dwukilometrowej strefie wokół elektrowni Fukushima Daiichi. Po trzęsieniu ziemi włączył się system awaryjnego chłodzenia jednego z jej reaktorów. 

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) z siedzibą w Wiedniu oświadczyła, że gromadzi szczegółowe informacje na temat sytuacji w japońskich elektrowniach atomowych. Jak jednocześnie zaznaczyła, „paliwo nuklearne wymaga stałego chłodzenia nawet po wyłączeniu elektrowni”.

Według MAEA, pożar w japońskiej elektrowni atomowej Onagawa w prefekturze Miyagi udało się ugasić i nie doszło tam do żadnego radioaktywnego wycieku.

Źródła:

gazeta.pl

http://www.polskatimes.pl

Polecane: