Rośnie liczba poszkodowanych osób wśród oglądających w turyńskiej strefie kibica sobotni mecz Ligi Mistrzów. W tłumie wybuchła panika i ludzie rzucili się do ucieczki, tratując się nawzajem. Włoskie media podają, że rannych jest 1527 osób. Stan ośmiu poszkodowanych jest poważny.

Panika wybuchła w trakcie transmisji z Cardiff, gdzie trwał mecz finału Ligi Mistrzów Real Madryt – Juventus. Według turyńskiej gazety “La Stampa”, na Piazza San Carlo w strefie kibica zebrało się w sobotni wieczór około 30 tysięcy osób.

Wśród rannych małe dziecko

Wszystko wskazuje na to, że przyczyną wybuchu paniki było zawalenie się części przeciążonej metalowej konstrukcji.

Gdy rozległ się huk, przerażeni kibice zaczęli krzyczeć o bombie, a tłum ruszył do ucieczki. Część osób została stratowana, część wgnieciona w barierki zabezpieczające strefę kibica, inni pokaleczyli się leżącym szkłem z butelek.

Na miejsce wezwano kilkanaście karetek pogotowia. Pierwsze informacje mówiły o około 40 osobach z obrażeniami. Ale z godziny na godzinę bilans ten rósł.

Liczba poszkodowanych wciąż jest aktualizowana przez włoskie media. Wydawany w Turynie dziennik “La Stampa” rano szacował, że rannych zostało 1000 osób. Przed południem dziennik “La Reppublica” podał, że bilans ten wzrósł do 1400 poszkodowanych, następnie 1527 osób. Osiem osób rannych, w tym dwoje dzieci – chłopiec i dziewczynka – jest w poważnym stanie.

Stan kryzysowy

Na placu pozostało wiele butów i torebek. Cała okolica jest zdewastowana. W turyńskich szpitalach wprowadzono nadzwyczajny stan kryzysowy w związku z masowym napływem rannych – taki sam, jaki przewiduje się w przypadku ataku terrorystycznego.

Szef wydziału zdrowia w zarządzie miasta Antonio Saitta powiedział, że bardzo wielu rannych odniosło obrażenia z powodu leżącego wszędzie szkła. “Tego łatwo można było uniknąć” – stwierdził. Jego zdaniem winę ponoszą ci, którzy wpuścili ludzi na plac bez kontroli i pozwolili im na wniesienie szklanych butelek.

Burmistrz Turynu Chiara Appendino napisała na Twitterze, że jest wstrząśnięta tym, co się stało.

Źródło: PAP, TVN24

Polecane: