Pieśni wali grenlandzkich mogą z powodzeniem konkurować ze śpiewem ptaków. Naukowcy po raz pierwszy nagrali szeroki repertuar prezentowany przez te zwierzęta i porównali go do jazzowych improwizacji.

Zamieszkujący chłodne wody Arktyki oraz obszarów subarktycznych gatunek wala grenlandzkiego (Balaena mysticetus) został opisany przez badaczy jako „Louis Armstrong” oceanów. Nie wzięło się to z niczego. Badacze nagrali wysoce zróżnicowany styl pieśni, które zwierzęta prezentują podczas sezonu lęgowego. Ogromna różnorodność indywidualnych zestawów dźwiękowych zadziwiła naukowców. Dane pokazują, że z powodzeniem mogą one rywalizować z niektórymi ptakami w różnorodności repertuaru wokalnego.

Wale grenlandzkie osiągają do 20 metrów długości i mogą ważyć nawet 60 ton. Ich głowy stanowią nawet do 1/3 długości ciała i mają białe łaty na policzkach. Olbrzymie pyski tych stworzeń należą do największych w świecie zwierząt. Mają też jedne z najdłuższych fiszbinów i należą do jednych z najdłużej żyjących ssaków. Mogą osiągać wiek nawet 200 lat. Żeby zaczerpnąć powietrza potrafią przebić głową lód o grubości ponad pół metra.

Zespół naukowców jeszcze przed rozpoczęciem badań myślał, że odgłosy wali grenlandzkich będą podobne do tych, które prezentują słynące ze swojej muzykalności humbaki. Ich pieśni są wspólne dla każdej populacji samców i zmieniają się subtelnie w zimowym sezonie lęgowym. Humbaki mają też swoje przeboje, które pojawiają się co roku. Jednak badacze musieli zrewidować swój pogląd po odsłuchaniu pierwszych nagrań.

Naukowcy rejestrowali pieśni tych zwierząt podczas sezonów godowych przez kilka lat. Korzystali przy tym z hydrofonów – podwodnych mikrofonów. Byli zdumieni różnorodnością form pieśni, jaką dysponują te wieloryby. Podczas zimowego sezonu lęgowego nieustannie zmieniały repertuar pieśni i śpiewały przez 24 godziny na dobę.

Badacze zdołali rozróżnić specyficzne wzory w ich ariach, czasem powtarzanych przez kilka miesięcy, ale nigdy nie powracających w kolejnych latach. Zwierzęta te śpiewają nieustannie od późnej jesieni do wczesnego lata.

– Jeśli pieśni humbaków nazwalibyśmy muzyką klasyczną, to te wyśpiewywane przez wale grenlandzkie to z pewnością jazz – żartowała profesor Kate Stafford, oceanograf z University of Washington kierująca badaniami, których wyniki ukazały się na łamach „Biology Letters”.

– Kiedy przeglądaliśmy dane akustyczne zarejestrowane na przestrzeni czterech zim, zauważyliśmy, że w każdym sezonie mieliśmy nowy zestaw pieśni. Żadna z nich nie była powtarzana w następnych latach. Ich pieśni tak jak u jazzmanów, są zabawą formą – przyznała.

Wale grenlandzkie były nagrywane w latach 2010-2014. Badacze przysłuchiwali się niewielkiej populacji żyjącej pomiędzy Spitsbergenem a Grenlandią i zidentyfikowali na nagraniach w sumie 184 pieśni lub frazy muzyczne. Jednak nie zdołali ustalić, dlaczego wciąż zmieniają repertuar. Wyśpiewywane przez te zwierzęta arie to prawdopodobnie pieśni miłosne, choć nie jasne jest też, czy popisy wokalne są autorstwa jedynie samców czy również samic.

Niestety gatunek ten został przetrzebiony przez ludzi. Wale grenlandzkie pływają bardzo powoli, dlatego też są łatwym łupem. Szacuje się, że na świecie żyje około 9-12 tysięcy osobników.

 

 

 

 

Źródło: The Independent, DziennikNaukowy