Nigdy nie zaobserwowano białuchy arktycznej tak daleko na południe. Tymczasem prawdopodobnie to osobnik tego gatunku, zamieszkującego zimne wody Arktyki, zapuścił się aż do Tamizy. Sprawę badają brytyjscy eksperci.

„Nie mogę uwierzyć w to co piszę, to nie żart – BIAŁUCHA ARKTYCZNA w Tamizie przy Coalhouse Fort” – napisał we wtorek na Twitterze ekolog Dave Andrews. To on, według BBC, jako pierwszy dostrzegł ogromnego ssaka w wodach angielskiej rzeki.

Białucha arktyczna osiąga ponad pięć metrów długości i waży nawet 1,5 tony. Żyje w zimnych wodach Arktyki.

Obszar występowania białuchy arktycznej (Pcb21/Wikipedia)

Eksperci chcą się upewnić

– To najdalej na południe zaobserwowana białucha, jaką kiedykolwiek widzieliśmy – podkreśliła Lucy Babey z organizacji ORCA, cytowana przez gazetę „The Mirror”.

Czy to jednak na pewno białucha?

Białucha arktyczna, czy też wal biały, to typowy rezydent arktycznych środowisk, który nie zapuszcza się tak daleko na południe. To każe naukowcom ostrożność przy orzekaniu, czy zwierzę w Tamizie to na pewno przedstawiciel tego gatunku. Sprawę badają eksperci. Organizacja działająca na rzecz zwierząt RSPCA także poinformowała, że „monitoruje sytuację we współpracy z innymi instytucjami”.

Zwierzę zaobserwowano w Tamizie w okolicy miasta Gravesend w hrabstwie Kent. Spotkanie ze ssakiem udało się utrwalić na nagraniu. Władze apelują, żeby nie zbliżać się do ssaka.

Butlogłów nie przeżył

Lucy Babey dodała, że przedstawiciela tego gatunku poprzednio widziano w wodach Wielkiej Brytanii w 2015 roku, w pobliżu wybrzeży położonego znacznie dalej na północ hrabstwa Northumberland.

W 2006 do Tamizy wpłynął inny wielki morski ssak, butlogłów północny. Wyrzucony na brzeg rzeki, nie przeżył.


 

 

Źródło: Reuters, tvnmeteo, BBC News