Największa jednostka latająca świata, sterowiec Airlander 10, spadła na ziemię na terenie hrabstwa Bedfordshire w Wielkiej Brytanii. Na pokładzie nie było załogi. Niewielkich obrażeń doznały dwie osoby, które przyjechały na miejsce katastrofy.

Maszyna rozbiła się na lotnisku, niedaleko hangaru w miejscowości Cardington, gdzie stacjonowała. Jak poinformował właściciel Airlandera, firma Hybrid Air Vehicles Ltd, do incydentu doszło po tym jak uwolniła się z masztu cumowniczego.

„Złamał się na pół”

Sterowiec jest poważnie uszkodzony. Według świadków zdarzenia „złamał się na pół” i spadł na ziemię niemal od razu. Po opuszczeniu hangaru uruchomił się w nim automatyczny system bezpieczeństwa, którego celem jest zminimalizowanie szkód w otoczeniu. „Sterowiec został opróżniony, paliwo i hel, które się w nim znajdują, zabezpieczyliśmy” – przekazała Hybrid Air Vehicles Ltd.

Wśród poszkodowanych osób są dwaj członkowie personelu, którzy zaraz po zdarzeniu przybyli na lotnisko, aby zabezpieczyć maszynę.

 

Waży 20 ton, kosztował 100 milionów funtów

Do wypadku doszło zaledwie dobę po zakończonym sukcesem locie próbnym Airlandera. To nie pierwszy wypadek z jego udziałem. W sierpniu ubiegłego roku także zderzył się z ziemią po tym, jak liny cumownicze zaczepiły się o przewody energetyczne.

Airlander 10 waży 20 ton i jest o 15 metrów dłuższy od największych samolotów pasażerskich. Jego  budowa kosztowała 100 milionów funtów.

Źródło: bbc.co.uk, Reuters, tvn24

Polecane: