Świadkowie pożaru wieżowca w Londynie mówią, że kiedy płonęły dolne kondygnacje, to na wyższych piętrach było widać ludzi. Latarkami próbowali zaalarmować strażaków, że są w budynku i czekają na pomoc. – W środku było pełno ognia, widziałem ludzi skaczących z okien, biegnących korytarzami – mówił Ayyub Asif, mieszkaniec Londynu, który był w płonącym wieżowcu Grenfell Tower.

– Przybiegliśmy na miejsce, tam już byli strażacy. Skakaliśmy przez płot, żeby wejść do budynku przez główne drzwi – relacjonował Ayyub Asif, świadek pożaru.

Mężczyzna dodał, że na 18. piętrze wieżowca mieszkali jego kuzyni. – Nie mogliśmy wejść na piętro. Policja i strażacy blokowali wejście, potem zaczęli wynosić mieszkańców. Dzieci krztusiły się, nie mogły normalnie oddychać – mówił.

– W środku było pełno ognia, widziałem ludzi skaczących z okien, biegnących korytarzami – relacjonował.

– Trzymałem też w rękach mojego bratanka, wtedy żył. Ratownicy zabrali go do szpitala, nie wiem co się z nim teraz dzieje – wyznał Asif.

„Z okien wyglądały dzieciaki”

– Dym był wszędzie, dosłownie wszędzie. Na dole byli ludzie, z budynku odpadała elewacja, ludzie krzyczeli – relacjonował David Benjamin, mieszkaniec Grenfell Tower. Dodał, że jemu udało się bezpiecznie ewakuować, ale na wyższych piętrach spali niczego nieświadomi ludzie. – Nie mieli pojęcia, co się dzieje – powiedział.

Relacjonował, że widział ludzi, którzy nie zdążyli się ewakuować. – Z okien wyglądały dzieciaki, ludzie świecili telefonami komórkowymi, prosząc o pomoc, ale strażacy nie mogli się dostać na górę – powiedział.

Reuters dotarł także do kobiety, który mieszka w sąsiednim bloku. – Słyszałam ludzi wołających o pomoc z 20. albo 19. piętra, świecili latarkami, a teraz przestali. Nie wiem, co się z nimi stało, czy są bezpieczni czy nie. To był okropny pożar, nigdy takiego nie widziałem w życiu – powiedziała.

Pożar wieżowca w Londynie

Około 200 strażaków walczy w środę rano z pożarem 27-piętrowego wieżowca Grenfell Tower w zachodnim Londynie. Co najmniej 78 osób zostało rannych. Służby ratunkowe obawiają się, że w budynku mogą być uwięzieni ludzie.

Straż pożarna otrzymała pierwsze wezwanie tuż przed godz. 1 czasu lokalnego (o godz. 2 czasu polskiego). Londyńskie pogotowie ratunkowe poinformowało po godzinie 6 (godz. 7 czasu polskiego), że co najmniej 30 osób zostało przewiezionych do pięciu szpitali na terenie miasta. Według BBC „wiele osób” jest zaginionych.

Mieszkańcy zostali ewakuowani z budynku, m.in. do pobliskich kościołów św. Jakuba i św. Klemensa, a także lokalnego centrum Harrow Club. Jak poinformowały brytyjskie media, służby ratownicze obawiają się, że na wyższych piętrach mogą być uwięzieni ludzie, a budynek może się zawalić. Dym z budynku widoczny jest z odległości wielu kilometrów. Na miejscu jest ponad 40 wozów straży pożarnej.

Na żywo

Polecane: