Brytyjska policja trafiła na trop złodziei, którzy w piątek dokonali prawdopodobnie największego skoku w historii Wielkiej Brytanii. Przestępcy korzystający z wolnych świątecznych dni, wykopali tunel i dotarli do skarbca firmy, która w swojej siedzibie w centrum Londynu przechowuje setki milionów funtów, głównie w postaci kamieni szlachetnych swoich klientów. A właściwie: przechowywała.

UK - Prawdopodobnie największy skok w historii Wielkiej Brytanii

„Jesteśmy jedną z wiodących firm oferującą naszym klientom bezpieczny i efektywny sposób przechowywania najcenniejszych rzeczy osobistych” – pisze firma Hatton Garden Safe Deposit Ltd. na swojej stronie internetowej, choć jej właściciele muszą sobie zdawać już sprawę z tego, że wspaniała przeszłość i tradycje odeszły w zapomnienie w piątek.

UK - Prawdopodobnie największy skok w historii Wielkiej Brytanii 2

Szybem do podziemi i do skarbca

Nie wiadomo, kto stał za kradzieżą, od jak dawna ją planowano i czy w środę w Londynie udało się kogoś w związku z tym zatrzymać. Informacje o prawdopodobnie największym napadzie w historii Wysp pojawiły się jednak dopiero we wtorkowy wieczór, cztery doby po tym, gdy dokonano skoku.

Brytyjskie media piszą, powołując się na anonimowe źródła w policji, że kradzieży dokonał „gang”. Jego członkowie dostali się do budynku Hatton Garden w piątek, być może lądując najpierw na dachu. W środku dostali się do szybu windy i spuścili nim na linach kilka pięter w dół, do podziemi.

Tam, przy pomocy ciężkiego sprzętu do cięcia materiałów budowlanych, pozbyli się dwóch rzędów grubych krat. Tak dotarli do pancernych drzwi skarbca. Wyłączyli zabezpieczenia i zaczęli cięcie potężnego włazu o grubości 50 centymetrów.

Gdy znaleźli się w środku skarbca – jak piszą brytyjskie media – opróżnili aż 300 skrytek w większości zawierających kosztowności.

Policja nie chce spekulować, jak wielka okazała się kradzież, ale media na Wyspach mówią, że to prawdopodobnie największy skok w historii i zginęło ponad 200 mln funtów.

Szczegóły śledztwa chcą znać nie tylko klienci firmy, którzy zostali obrabowani, ale też najwięksi jubilerzy w Londynie pracujący i mający swoje sklepy w tym samym sąsiedztwie.