Kontrowersyjna brytyjska firma doradcza Cambridge Analytica poinformowała o zawieszeniu w obowiązkach swego prezesa Alexandra Nixa – jednej z centralnych postaci głośnego dziennikarskiego śledztwa ws. działalności tej firmy przeprowadzonego przez telewizję Channel 4. Z upublicznionych przez stację nagrań, zarejestrowanych ukrytą kamerą, wynika, że Cambridge Analytica proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości, by zniszczyć ich reputację. Firma miała pracować m.in. na rzecz kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2016 roku.

Zawieszony w obowiązkach szef Cambridge Analytica Alexander Nix /FACUNDO ARRIZABALAGA /PAP/EPA

Jeszcze w trakcie emisji wtorkowego serwisu informacyjnego telewizji Channel 4, która wraz z dziennikami „The Observer” i „New York Times” ujawnia nieprawidłowości, jakich mogła dopuścić się Cambridge Analityca (CA), zarząd firmy poinformował o zawieszeniu jej prezesa ze skutkiem natychmiastowym na czas prowadzenia „pełnego i niezależnego” wewnętrznego śledztwa.

Zdaniem zarządu nagrane potajemnie komentarze Nixa i inne oskarżenia (pod jego adresem) nie reprezentują wartości i działań firmy, a jego zawieszenie jest wyrazem powagi, z jaką patrzymy na te naruszenia – czytamy w oświadczeniu zarządu Cambridge Analityca.

W poniedziałek kanał Channel 4 News wyemitował nagrane z ukrycia rozmowy reportera stacji z czołowymi postaciami Cambridge Analytica, w tym m.in. z Nixem i dyrektorem zarządzającym spółki zależnej Cambridge Analytica – CA Political – Markiem Turnbullem. Z nagrań wynika, że firma proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych informacji, by zniszczyć ich reputację.

Na upublicznionych nagraniach Nix tłumaczył m.in., że – oprócz wyszukiwania kompromitujących informacji o politycznych rywalach – firma jest w stanie przeprowadzić pokazowe próby działań korupcyjnych, które byłyby nagrane ukrytą kamerą i później opublikowane w internecie, a także zastawić pułapki przy udziale prostytutek.

We wtorek Channel 4 wyemitowała kolejne nagrania rozmów, w których Nix i Turnbull przechwalali się zakresem pracy na rzecz kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa przed wyborami w 2016 roku.

Dokładna rola Cambridge Analytica w wyborze Trumpa na prezydenta USA nie jest znana, ale firma informuje na swojej stronie internetowej, że „zapewniła kampanii (…) wiedzę ekspercką, która pomogła zdobyć Biały Dom”. Zgodnie z oficjalnymi sprawozdaniami, za usługi świadczone od czerwca 2016 roku CA otrzymała co najmniej 6,2 mln dolarów.

W nagranej z ukrycia wypowiedzi prezes Cambridge Analytica ocenił m.in., że kandydat w wyborach jest zawsze „marionetką” swojego zespołu, która „nigdy, nigdy nie jest zaangażowana” w ustalanie szczegółów kampanii.

My zrobiliśmy całe przygotowanie, wszystkie dane, całą analizę, całe przygotowanie pod kątem określonego wyborcy, całą kampanię cyfrową i telewizyjną – mówił Nix.

Turnbull z kolei tłumaczył podającemu się za potencjalnego klienta reporterowi Channel 4, w jaki sposób Cambridge Analytica wykorzystuje inne organizacje do rozpowszechniania negatywnych przekazów o konkurentach politycznych ich klientów.

My tylko wrzucamy to do obiegu i patrzymy, jak to rośnie – czasem tylko popchniemy trochę tu i tam, żeby nabrało kształtów. Te rzeczy przenikają do społeczności internetowej i rosną, bez użycia żadnej marki – więc nie da się tego nikomu przypisać ani znaleźć źródła – mówił.

Wcześniej brytyjski dziennik „The Observer” ujawnił w niedzielnym wydaniu, że firma prawdopodobnie naruszyła prawo, pozyskując i wykorzystując w celach komercyjnych dane dotyczące nawet 50 milionów ludzi zarejestrowanych na Facebooku (to około jednej trzeciej wszystkich użytkowników FB w Ameryce Północnej): dane te miały być wykorzystywane w celu przewidywania decyzji wyborczych użytkowników i wpływania na nie w amerykańskiej kampanii prezydenckiej w 2016 roku.

Użyliśmy Facebooka do pozyskania milionów profili ludzi, a następnie zbudowaliśmy modele, które wykorzystywały to, co o nich wiedzieliśmy, i ich wewnętrzne demony (w celu tworzenia skutecznych przekazów politycznych). To był fundament, na którym zbudowano całą firmę – stwierdził w rozmowie z „Observerem” były szef działu badań Cambridge Analytica Chris Wylie.

W 2015 roku prawnicy Facebooka poprosili o usunięcie zdobytych w niewłaściwy sposób danych, ale mimo to – jak wynika z informacji „Observera” – wciąż istnieje wiele kopii bazy danych, które pozostają w użyciu.

Śledztwa ws. możliwego naruszenia prawa zapowiedziały brytyjska komisarz ds. informacji (to odpowiednik polskiego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych) i parlamentarna komisja ds. cyfryzacji, mediów, kultury i sportu, która we wtorek wezwała prezesa Facebooka Marka Zuckerberga do złożenia przed posłami wyjaśnień dot. działalności Cambridge Analytica.

 

Firma doradcza Cambridge Analytica (CA) proponowała potencjalnym klientom usługi polegające na szantażowaniu politycznych rywali i rozpowszechnianiu fałszywych informacji, aby zaszkodzić ich reputacji – wynika z dziennikarskiego śledztwa telewizji Channel 4.

W poniedziałkowym serwisie informacyjnym Channel 4 News wyemitowano nagrane z ukrycia rozmowy reportera stacji z czołowymi postaciami w Cambridge Analytica, m.in. prezesem Alexandrem Nixem oraz dyrektorem zarządzającym spółki zależnej CA Political Global Markiem Turnbullem.

Podszywając się pod członka bogatej rodziny ze Sri Lanki, która rzekomo chce wpłynąć na wynik wyborów, dziennikarz w serii spotkań w londyńskich hotelach pytał o to, w jaki sposób CA może mu pomóc w prowadzeniu kampanii, w tym w profilowaniu elektoratu na Sri Lance i przygotowaniu haków na politycznych rywali.

Nic dobrego nie wynika z prowadzenia kampanii opartej na faktach, bo w tym wszystkim chodzi o emocje – pouczał reportera Turnbull, tłumacząc, że analitycy CA są w stanie przygotować profile psychologiczne wyborców i pomóc w rozgrywaniu ich lęków przez specjalnie dopasowane komunikaty polityczne.

 

Wszystkie trupy w szafie

Jednocześnie dodał, że „istnieją różne organizacje zbierające informacje wywiadowcze”, a CA współpracuje m.in. z byłymi agentami MI5 i MI6, którzy „znajdą wszystkie trupy w szafie”.

Dopytywany o legalność współpracy oraz chęć ukrycia zaangażowania CA, Turnbull zapewnił także, że możliwe jest m.in. prowadzenie aktywności za pomocą podstawionej spółki o innej nazwie i bez jawnych powiązań z główną agencją.

Z kolei prezes CA Alexander Nix zapowiedział, że oprócz wyszukiwania kompromitujących informacji o politycznych rywalach firma jest także w stanie przeprowadzić pokazowe próby korupcji, które byłyby nagrane ukrytą kamerą i opublikowane w internecie, a nawet zastawić pułapki z wykorzystaniem ukraińskich prostytutek.

 

„Możemy wysłać dziewczyny”

Robimy znacznie więcej. Głębokie grzebanie (w poszukiwaniu informacji) jest interesujące, ale równie skuteczne jest po prostu pójście do urzędujących (polityków), zaoferowanie im okazji, która jest zbyt dobra, aby była prawdziwa i upewnić się, że jest nagrane wideo. (…) (Możemy też) wysłać jakieś dziewczyny do domu kandydata, mamy historię takich działań. (…) Weźmiemy jakieś Ukrainki, na wakacje z nami, (…) one są bardzo piękne i odkryłem, że to działa bardzo dobrze – tłumaczył Nix.

Jednocześnie prezes agencji dodał, że jej pracownicy „mogą używać fałszywych tożsamości i stron, podszywając się pod studentów prowadzących badania przy jakimś uniwersytecie, możemy być turystami, jest wiele opcji” i zapewnił, że „mamy w tym wiele doświadczenia”.

Mężczyźni przechwalali się także sukcesami w różnych krajach, wspominając m.in. Meksyk, Malezję, Brazylię, Chiny i Australię, a także „bardzo, bardzo udany projekt w wschodnioeuropejskim kraju”, który nie został nazwany.

Brytyjska komisarz ds. informacji Elizabeth Denham (odpowiednik polskiego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych) oceniła w rozmowie z Channel 4, że „wszyscy powinniśmy być zaszokowani i zaniepokojeni” ujawnionymi informacjami.

Jednocześnie zapowiedziała, że zwróci się do sądu o zezwolenie na przeszukanie biur Cambridge Analytica w celu przyjrzenia się sformułowanym w niedzielnym wydaniu gazety „The Observer” oskarżeniom, że firma prawdopodobnie naruszyła prawo, pozyskując i wykorzystując w celach komercyjnych dane dotyczące nawet 50 milionów osób zarejestrowanych na Facebooku (ok. 1/3 osób wszystkich użytkowników w Ameryce Północnej), które były następnie wykorzystywane w celu przewidywania ich decyzji wyborczych i wpływania na nie.

 

Cambridge Analytica i Donald Trump

Dane wyborców miały być pozyskiwane za pomocą aplikacji stworzonej na komercyjne zamówienie przez mołdawskiego naukowca Alexandra Kogana, który mieszkał w Rosji i Stanach Zjednoczonych.

Użyliśmy Facebooka do pozyskania milionów profili osób, a następnie zbudowaliśmy modele, które wykorzystywały to, co o nich wiedzieliśmy, i ich wewnętrzne demony (w celu tworzenia skutecznych przekazów politycznych). To był fundament, na którym zbudowano całą firmę – powiedział w rozmowie z „Observerem” były szef działu badań CA, Chris Wylie.

W 2015 roku prawnicy Facebooka poprosili o usunięcie zdobytych w niewłaściwy sposób danych, ale – jak wynika z informacji „Observera” – pomimo tego wciąż istnieje wiele kopii bazy danych, które pozostają w użyciu.

Efekty śledztwa dziennikarskiego są prezentowane jednocześnie przez „Observera” i brytyjską telewizję „Channel 4” oraz amerykański dziennik „New York Times”. Redakcje zapowiedziały ich kontynuację w kolejnych dniach; na wtorek zaplanowana jest emisja kolejnych tajnych nagrań dotyczących szczegółów współpracy Cambridge Analytica ze sztabem wyborczym Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych.

Dokładna rola Cambridge Analytica w wyborze Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych jest kwestią dyskusyjną, ale firma informuje na swojej stronie, że „zapewniła kampanii (…) wiedzę ekspercką, która pomogła wygrać Biały Dom”. Zgodnie z oficjalnymi sprawozdaniami, za swoje usługi świadczone od czerwca 2016 roku CA otrzymała co najmniej 6,2 miliona dolarów.

 

 

 

 

Źródło: rmf24, PAP