Na londyńczyków padł blady strach. Wywołała go plaga wybuchających chodników. Prawdopodobną przyczyną są zwarcia kabli elektrycznych biegnących pod chodnikami, które zapalają ulatniający się gaz – tłumaczy operator sieci energetycznej.

Jak podaje BBC, powołując się na raport Healthand Safety Executive, brytyjskiej organizacji odpowiedzialnej za przepisy dotyczące bezpieczeństwa, w 2010 roku doszło do 12 eksplozji, 2011 – 8, a w rekordowym pod tym względem 2012 – do 29. Od stycznia do czerwca tego roku chodniki wybuchały już 12 razy.

 

O włos od tragedii

Jak dotąd w wyniku wypadków nikt nie zginął, ale specjalista z HSE John Steed ostrzega, że „w końcu może dojść do tragedii”.

Jeden z ostatnich przypadków miał miejsce we wschodniej części miasta. Indran Sivarajah cudem uniknął obrażeń. Gdy natrafił na kałużę, postanowił ją ominąć. Chwilę po tym jak zszedł z chodnika, ten eksplodował.

BBC przytacza także historię 76-letniego Colina Wingate’a z 2011 roku. Mężczyzna spędził trzy miesiące na wózku inwalidzkim z ciężkimi obrażeniami nóg po tym jak chodnik wybuchł, gdy spacerował w północno-zachodnim Londynie. – Eksplozja była ogromna, tak silna, że wyrzuciła w powietrze właz do studzienki kanalizacyjnej – powiedział dziennikarzom.

Odpowiedzialne zwarcia kabli

„Prawdopodobną przyczyną wybuchów są zwarcia kabli elektrycznych biegnących pod chodnikami, które zapalają ulatniający się gaz” – stwierdziło w oświadczeniu UK Power Networks, główny dystrybutor energii elektrycznej w Londynie i operator sieci przesyłowej. Firma zapewniła klientów, że zwiększyła już liczbę kontroli stanu kabli.

„Nie ma się czym przejmować”

Według HSE do zwarć dochodzi, gdy wilgoć przedostanie się do starych, uszkodzonych kabli.

Według Tony’ego Cohena z UK Power Networks, londyńczycy „nie powinni martwić się wybuchami”, bo „dochodzi do nich bardzo rzadko”.

Dodał, że w ciągu najbliższych ośmiu lat koncern zainwestuje w „bezpieczne i niezawodne” przesyłanie energii elektrycznej 40 milionów funtów.

Źródło: CNN, BBC, tm

Polecane: