Cztery osoby nie żyją, a kolejne zostały ranne w wybuchu i pożarze budynku w centrum miasta Leicester w Wielkiej Brytanii, gdzie znajdował się sklep z polskojęzyczną obsługą – informuje policja. Według ustaleń śledczych nic nie wskazuje na to, by eksplozja była związana z działalnością terrorystyczną.

Do eksplozji na Hinckley Road w Leicester doszło w niedzielę krótko po godzinie 19 czasu lokalnego (godzinie 20 czasu polskiego). Świadkowie informowali o „potężnym wybuchu” oraz gęstych kłębach dymu. Do zdarzenia skierowano sześć wozów straży pożarnej. Policja ewakuowała mieszkańców pobliskich budynków i poprosiła o pozostanie z dala od miejsca pożaru i eksplozji.

W wyniku eksplozji i dwupiętrowy budynek, w którym znajdował się sklep i mieszkanie, uległ całkowitemu zniszczeniu.

 

„Akcja ratunkowa w celu znalezienia kolejnych ofiar”

Lokalna policja informuje, że w eksplozji zginęły cztery osoby, a cztery kolejne zostały ranne. Jak dowiedział się korespondent „Faktów” TVN Maciej Woroch, łącznie do szpitala trafiło jednak sześć osób – dwie z nich są w stanie krytycznym, dwie inne mają lżejsze obrażenia. Dwie kolejne zostały już zwolnione do domów.

Korespondent „Faktów” podkreśla że wśród rannych nie było Polaków. Tożsamość ofiar śmiertelnych dopiero jest ustalana. Na miejscu wciąż trwa również akcja ratowniczo-poszukiwawcza, co oznacza, że służby nie wykluczają, że na miejscu eksplozji wciąż są ludzie potrzebujący pomocy.

Cytowany w policyjnym komunikacie przedstawiciel lokalnej policji, komisarz Shane O’Neill, oświadczył, że służby mogą jeszcze znaleźć pod gruzami zniszczonego budynku kolejne ciała i dodał, że prowadzona jest „akcja ratunkowa w celu znalezienia kolejnych ofiar”.

Lokal został otwarty pod koniec ubiegłego roku i nie należał do Polaków, ale miał polskojęzyczną obsługę. Nie ma informacji o tym, ile osób znajdowało się w środku w momencie eksplozji.

Polskie służby konsularne pozostają w kontakcie z lokalną policją i próbują ustalić tożsamość poszkodowanych.

 

 

„Wybuch gazu najbardziej prawdopodobnym powodem”

Policja w Leicester poprosiła o „niespekulowanie o okolicznościach towarzyszących incydentowi”. Podkreślono równocześnie, że „na tym etapie nic nie wskazuje na to, że wybuch był związany z działalnością terrorystyczną”.

Burmistrz miasta Peter Soulsby podkreślił, że „wciąż czekamy na ustalenie przyczyny eksplozji”, ale zaznaczył, że „wybuch gazu jest najbardziej prawdopodobnym powodem” tragedii. – To sklep, który całkiem nieźle znam i kilka razy do niego wpadałem. Strasznie smutne jest to, że wśród ofiar śmiertelnych jest młody chłopiec – dodał.

 

„Myślałem, że mój dom runie”

Dziennikarz BBC John Alexander podał, że służby ratunkowe zabezpieczyły około 60 domów w okolicy.

– Mieszkam około 80 metrów od miejsca, w którym to się stało. Poczułem wstrząs, który sprawiał wrażenie jakby wywołany trzęsieniem ziemi – opowiadał jeden ze świadków zdarzenia, dodając, że następnie usłyszał huk. – Myślałem, że mój dom runie – przyznawał mieszkaniec Leicester.

 

 

 

 

 

 

Źródło: PAP, dailymail.co.uk, The Sun, TVN24