Trójka amerykańskich aktywistów pokonała zabezpieczenia zakładu Y-12, teoretycznie najszczelniej chronionego obiektu związanego z produkcją broni jądrowej w USA. Pacyfiści namalowali graffiti na ścianie HEUMF, czyli „atomowego Fort Knox” zawierającego amerykański zapas wzbogaconego uranu na potrzeby wojska.

Do incydentu, który nadzorcy zakładu nazwali „niespotykanym”, doszło w sobotę wczesnym ranem czasu lokalnego. Lokalna prasa wyśledziła sprawę dopiero w niedzielę i w poniedziałek rozpętała się burza.

 

Szturm seniorów

Jak podają lokalne gazety ze stanu Tennessie, sprawcami niespotykanego wtargnięcia na teren teoretycznie jednego z najpilniej strzeżonych obiektów w USA, jest trójka aktywistów z grupy Plowshares. Najstarsza z nich to 82-letnia Megan Rice z Nowego Jorku, której towarzyszył młodszy, bo 63-letni Micheal Walii z Waszyngtonu i najmłodszy 57-letni Greg Boertje-Obed z Minnesoty.

Nie wiadomo, jakim cudem trójka dość już posuniętych w latach chrześcijańskich pacyfistów zdołała około godziny 4:30 rano przedostać się na teren zakładu Y-12 i jego najpilniej strzeżonego obszaru nazywanego po prostu „Protected Area”. Musieli wcześniej pokonać szereg zasieków, ogrodzeń oraz minąć – przynajmniej w teorii – licznych strażników i zawsze czujne systemy zabezpieczeń.

Pomimo przeszkód, które powinny sprawić poważny problem nawet wysportowanemu młodzieńcowi, aktywiści-seniorzy dotarli do Highly Enriched Uranium Materials Facility czyli HEUMF. Jest do duży budynek, zbudowany w ostatnich latach kosztem ponad pół miliarda dolarów, w którym jest składowany cały amerykański zapas wysoko wzbogaconego uranu służącego do budowy broni jądrowej.

Na ścianach owego „atomowego Fort Knox”, który ma być odporny na uderzenia samolotów, tornad, trzęsień ziemi i wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić, trójka intruzów namalowała kilka haseł. Wśród nich: „Owocem sprawiedliwości jest pokój”, „Pracujcie dla pokoju, nie wojny” czy „Niech nieszczęścia zstąpią na imperium krwi”. Obok dodali swój znak szczególny, czyli rozlali trochę ludzkiej krwi. Zawiesili też dwa transparenty.

Jak to możliwe?

Po pewnym czasie ochrona obiektu zatrzymała trójkę, która obecnie znajduje się w więzieniu hrabstwa Blount i oczekuje na decyzję sądu co do ich przyszłości. Zarządzające obiektem konsorcjum dwóch korporacji – Babcock & Wilcox Company i Bechtel Corporation – nie sprecyzowało, ile czasu aktywiści spędzili na terenie ściśle chronionego obiektu.

Rzecznik władz federalnych Steven Wyatt, przyznał jednak, że „nie przypomina sobie, żeby cokolwiek podobnego miało miejsce na terenie Y-12”. – Departament Energii prowadzi już dochodzenie. Najpierw musimy ustalić, co właściwie się stało, a potem zobaczymy – powiedział Wyatt.

Można się spodziewać, że Departament Energii, czyli ministerstwo zarządzające wszelkimi działaniami USA w obszarze energii i broni jądrowej, będzie wyciągało konsekwencje. Zarządzający Y-12 w przeszłości wielokrotnie zapewniali, że zakład jest całkowicie bezpieczny, co ma duże znaczenie biorąc pod uwagę zagrożenie potencjalnymi działaniami terrorystów.

 

Serce produkcji narzędzi zniszczenia

Zakład Y-12 to część wielkiego kompleksu Oak Ridge, który jest jednym z kilku kluczowych obiektów dla produkcji i rozwoju amerykańskiej broni jądrowej. Zbudowano go w latach 40-tych na potrzeby Programu Manhattan, czyli amerykańskiego programu zbudowania bomby atomowej.

W Oak Ridge jest obecnie zlokalizowany cały amerykański zapas wysoko wzbogaconego uranu, tam umieszczono też całą produkcję elementów broni jądrowej, w których wykorzystywane są materiały radioaktywne. Także tam przeprowadzane są modernizacje i prace serwisowe na istniejących głowicach jądrowych.

Źródło: oakridgetoday.com, tvn24.pl

Polecane: