W Stanach Zjednoczonych w ostatnich miesiącach coraz popularniejsza staje się nowa, niebezpieczna gra. W mediach społecznościowych i internecie zobaczyć można nagrania pokazujące tzw. „knockout”, który polega na atakowaniu przypadkowych ludzi na ulicach dla zabawy. Zabawy niekiedy tak brutalnej, że jeden ze „znokautowanych” mężczyzn zmarł po uderzeniu głową o ogrodzenie, a sprawcom postawiono zarzuty.

We wrześniu policja aresztowała trzech nastolatków w wieku 13-14 lat, którzy w mieście Hoboken w stanie New Jersey zaatakowali 46-letniego Ralpha Santiago. Mężczyzna zmarł po tym jak jeden z nastolatków uderzył go z całej siły i powalił na ziemię, a Santiago doznał silnego urazu głowy.

 

Ofiarami brutalnej gry zwanej knockout padają zarówno mężczyźni, jak i kobiety czy osoby starsze. Napastnicy wybierają przypadkową ofiarę na ulicy, podbiegają do niej i przewracają lub popychają ją z całej siły, a mówiąc wprost – nokautują. Atakujący nie okradają poszkodowanych, tylko od razu uciekają. Celem zabawy jest doprowadzenie ofiary do nieprzytomności po zadaniu jej jednego ciosu.

Antysemickie ataki?

Media obiegło również nagranie z ataku na kobietę, która wracała z zakupów. Na filmie widać, jak podbiega do niej mężczyzna, uderza ją w głowę i szybko ucieka.

Od października na samym Brooklynie w Nowym Jorku doszło do czterech ataków. Jedną z ofiar była 78-letnia staruszka. Wszystkich zaatakowanych na Brooklynie łączy jedna cecha wspólna – żydowskie pochodzenie. Członkowie żydowskiej wspólnoty zaapelowali już do nowojorskiej policji o powstrzymanie brutalnej gry.

Źródło: Reuters, CBS, New Jersey, tvn24.pl

Polecane: