Mieszkańcy Chicago i okolic zmagają się ze skutkami ostatnich ulew. Tylko w nocy ze środy na czwartek w Chicago spadło 127 mm deszczu. Gwałtowne burze spowodowały chaos na drogach i odwołanie co najmniej 600 lotów na międzynarodowym lotnisku O’Hare.

W związku ze wzrostem zagrożenia powodziowego gubernator stanu Illinois Pat Quinn ogłosił w czwartek stan alarmowy na terenie tego stanu. Wezwał też mieszkańców do stosowania się do zaleceń lokalnych władz dotyczących ewakuacji i zamknięć dróg.

– Musimy pamiętać, że woda może być groźna. Rośnie poziom wód nie tylko na rzece Missisipi, ale także na innych rzekach w stanie Illinois. Niektóre miejsca są już pod wodą. Wiele dróg w północno-wschodnim rejonie Illinois jest nieprzejezdnych – powiedział gubernator Quinn.

Dziura pochłonęła samochody

Po kilkugodzinnych nocnych ulewach w czwartek rano w Chicago i na przedmieściach zamknięto część autostrad i wiele ulic.

Strażacy udzielali pomocy ludziom, którzy utknęli w pojazdach na zalanych odcinkach dróg a służby drogowe odholowywały pojazdy, które utknęły w wodzie. Na południu Chicago olbrzymia 12-metrowa dziura w asfalcie pochłonęła trzy samochody. Kierowca jednego z pojazdów został poważnie ranny.

Paraliż Chicago

– W całym mieście zamkniętych jest wiele szkół. Trudno jest dotrzeć do pracy. Lokalne pociągi wciąż notują gigantyczne spóźnienia. Kursowanie niektórych połączeń w ogóle wstrzymano. Setki ulic jest zamkniętych z powodu stojącej wody, podobnie jest na części autostrad. Z tego powodu doszło do kilku bardzo groźnych wypadków. Na lokalnych lotniskach również notuje się duże spóźnienia. Z powodu złych warunków atmosferycznych odwołano już 400 lotów. W całym regionie obowiązuje zagrożenie tornadami. Miasto jest sparaliżowane – relacjonował w czwartek wieczorem Jan Pachlowski.

Rano polskiego czasu podano informację o odwołaniu już ok. 600 lotów. Także pociągi nie jeżdżą zgodnie z rozkładami. We wsi Lombard wprowadzono stan klęski żywiołowej.

Po podtopieniach zamknięto w czwartek ogród zoologiczny w Brookfield, na przedmieściach Chicago. Ewakuowano część zwierząt. Decyzję o zamknięciu ZOO podjęto po raz trzeci w historii tej liczącej 79 lat placówki.

Niebezpiecznie jak przed 30 laty

Najwięcej problemów mają mieszkańcy potopionych północno-zachodnich dzielnic miasta położonych w pobliżu rzeki Chicago. Wiele ulic znalazło się w tym rejonie pod wodą. Kilka tysięcy ludzi pozbawionych było w czwartek prądu. Po niebezpiecznym wzroście poziomu wody w rzece Chicago władze miasta zdecydowały się na uruchomienie systemu umożliwiającego odpływ wody z rzeki do jeziora Michigan. Normalnie jest on zamknięty, by ścieki nie zanieczyszczały wód jeziora.

Joe Broda, burmistrz miasteczka Lisle, położonego na zachód od Chicago, ocenił, że od 35 lat, czyli odkąd tam mieszka, nigdy nie było tak  poważnej sytuacji. Zarządzono ewakuację wielu domów w tym także tych, w których mieści się dom opieki społecznej.

– Z aktualnych prognoz wynika, że rejonie Chicago może wystąpić sytuacja powodziowa podobna do tej z lat 1986-1987. Jeżeli chodzi o tereny nad rzeką Missisipi spodziewamy się powtórki powodzi z 2008 roku – ocenił w czwartek przedstawiciel władz stanowych Jonathan Monkena.

Urzędnik ma na myśli ulewne deszcze z 1986 roku, które trwały niemal nieprzerwanie przez 2 tygodnie. W kolejnym roku podtopienia spowodowało oberwanie chmury w kilku regionach. W ciągu doby napadało ponad 300 mm deszczu.

 

Źródło: Kontakt24, TVN Meteo/Meteo News, PAP

Polecane: