Jabłka w kawałkach używane w ciastkach w restauracjach McDonald’s i Burger King oraz dostarczane do kilku dużych sieci spożywczych w USA, mają w sobie groźne bakterie listeriozy. Rozpoczęto wycofywanie owoców z rynku, ale ryzyko, że ktoś zachoruje jest. Pierwsza skażona partia wyjechała bowiem z magazynów 8 lipca.

Na razie nie stwierdzono jeszcze zachorowań, ale alarm podniesiono w 36 stanach.

Bakteria na półkach w całym kraju

W trakcie przeprowadzanych niedawno badań jakościowych w magazynach trzech wielkich producentów owoców znaleziono listerię na sprzęcie używanym do parcelowania jabłek, które potem trafiają na rynek do sklepów spożywczych i fast-foodów w całych Stanach Zjednoczonych.

Jednymi z największych klientów producentów są McDoland’s i Burger King. W tym tygodniu zaczęło się wycofywanie produktów, których składnikami są prawdopodobnie skażone bakterią jabłka. Akcje trudno jednak kontrolować, bo dotyczy ponad 80 proc. terytorium kraju.

Wiadomo, że jabłka, które trafiły do sprzedaży wyjechały z taśm produkcyjnych 8 lipca i później.

Dzieci i kobiety w ciąży najbardziej zagrożone

Listeria to bakteria, którą człowiek może się zarazić spożywając zakażone nią surowe owoce i warzywa. Na chorobę zakaźną powodowaną przez nią – listeriozę – cierpią też zwierzęta. Dla ludzi groźne jest aż 13 odmian bakterii.

Rozwój choroby trwa ok. 3 miesięcy u osób dorosłych, ale znacznie krótcej u dzieci i noworodków. U tych ostatnich listerioza ma ostrzejszy przebieg, wywołując niewydolność oddechową, a niekiedy nawet zapalenie opon mózgowych. U dorosłych zakażenie prowadzi do objawów podobnych do grypy, a dodatkowo wymiotów i biegunki.

Największe zagrożenie listerioza stanowi dla kobiet w ciąży. Może być bezpośrednią przyczyną poronień.

Źródło: NBC News, tvn24.pl