Wywołały je wysokie temperatury utrzymujące się nad wschodnim wybrzeżem USA od co najmniej kilku dni. Na najbliższą noc również zapowiadane są gwałtowne zjawiska atmosferyczne związane z falą upałów.

Prędkość wiatru, który towarzyszył burzom, dochodziła miejscami do 128 km/h. Żywioł powalił drzewa, blokując drogi i uszkadzając domy. Nie zabrakło i ofiary śmiertelnej. Do wypadku, w wyniku którego zginął mężczyzna, doszło w miejscowości Springfield. Jak poinformował oficer Don Gotthardt, rzecznik prasowy tamtejszej policji, na jego samochód zwaliło się drzewo.

Bez prądu w rekordowe upały

 

Wcześnie rano w sobotę firmy dostarczające prąd poinformowały o przerwach w dostawie, za które odpowiadają nawałnice i które bezpośrednio dotykają 1,5 mln osób. Oznacza to, że domy, biura i centra handlowe pozostaną bez klimatyzacji, która w ostatnich upalnych dniach wydaje się koniecznością.

Temperatura w cieniu, w niektórych miejscach wschodniego wybrzeża przekracza 40 st. C. Oznacza to poważne niebezpieczeństwo dla dzieci, osób starszych i przewlekle chorych, które źle znoszą wysokie temperatury.

Upały

To właśnie upały wywołały gwałtowne zjawiska burzowe w minionej nocy. W piątek termometry w Waszyngtonie leżącym w Dystrykcie Kolumbii na pograniczu Maryland i Virginii wskazały 38,8 st. Celsjusza. Wartość ta pobiła tym samym rekord ciepła dla 29 czerwca sprzed 138 lat. Ze względu na wilgotność powietrza temperatura odczuwalna była jednak o wiele wyższa, utrzymywała się na poziomie 43 st. C.

Kolejne burze

Przerwa od fali upałów może odbyć się jedynie kosztem ciężkich burz. Ale o uldze w tym wypadku nie może być mowy, biorąc pod uwagę sumę strat z poprzedniej nocy. Na sobotni wieczór zapowiadany jest kolejny burzowy armagedon.

 

Źródło: washingtonpost.com, accuweather.com, tvnmeteo.pl

Polecane: