– Dookoła było ciemno. Jedyne, czego chciałem, to żeby mnie stąd wyciągnęli – wspomina Mark Mihal. W czasie gry w golfa zapadła się pod nim ziemia i wpadł do głębokiego na 5 metrów leja krasowego.

 

Do wypadku doszło na polu golfowym w stanie Illinois. Mark Mihal wspomina, że gdzieś w okolicach czternastego dołka zauważył coś niezwykłego. – Na ziemi było mnóstwo nierówności, przyjrzałem się temu obniżeniu terenu i postanowiłem zobaczyć z bliska, co to jest – wyjaśnił Mark, który w piątkowe popołudnie wybrał się z grupą przyjaciół na golfa.

Potem pamięta tylko, że znalazł się w głębokim dole wypełnionym błotem. Mężczyzna wpadł do głębokiego na pięć metrów leja krasowego. – Dookoła było ciemno. Jedyne, czego chciałem, to żeby mnie stąd wyciągnęli – wspomina.

Nie był sam

Na pomoc Markowi ruszyli koledzy. Wezwali pracowników klubu, którzy przywieźli drabinę i linę. Zdawali sobie sprawę, że w takiej sytuacji liczy się każda sekunda. Jeden z golfistów wskoczył do zapadliska i obwiązał kolegę liną. – Wiedziałem, że stamtąd sam nie wyjdzie. A im dłużej to trwało, tym gorzej się czułe, Ktoś musiał to zrobić – tłumaczył Ed Magaletta.

Cała akcja ratownicza trwała ok. 20 min, a Mark nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Mark nie zamierza porzucić swojej pasji – golfa. Zastanawia się jednak, czy nie wybrać innego pola golfowego.

Poprzednio na Florydzie

O lejach krasowych zaczęło być głośno, kiedy pod koniec lutego jeden z nich utworzył się na przedmieściach Tampy na Florydzie. Głęboka na 18 metrów dziura pochłonęła 37-letniego mężczyznę wraz z jego sypialnią.

W odległości zaledwie kilku kilometrów od jego domu utworzyło się kolejne zapadlisko. Lej pojawił się pomiędzy dwoma domami.

Źródło: CNN, tm

Polecane: