U wybrzeży Kalifornii wypłynęła martwa ryba z gatunku samogłowów. Naukowców z Kalifornii zadziwia to, jak mogła przypłynąć tak daleko z rejonu wód półkuli południowej.

Ponad dwumetrowa martwa ryba została zauważona 19 lutego na plaży w Coal Oil Point Reserve, będącego częścią rezerwatu należącego do Uniwersytetu Kalifornii. Znana jest pod łacińską nazwą Mola tecta i należy do rodziny samogłowatych (łac. Molidae).

„Nie mogłam uwierzyć”

Specjaliści na początku myśleli, że ryba to bardziej popularny gatunek samogłowa (ang. sunfish). Dopiero po opublikowaniu zdjęć z plaży udało się ustalić, że to nazywany po angielsku „hoodwinker sunfish”.

– Kiedy dostaliśmy zdjęcia, nie było wątpliwości. Nie mogłam uwierzyć, prawie spadłam z krzesła – powiedziała w rozmowie z CNN Marianne Nyegaard, która od lat bada ten gatunek ryb.

Dla naukowców największą zagadką jest jednak to, jak „hoodwinker sunfish” mógł dopłynąć tak daleko od swojego miejsca występowania. Ich naturalnym środowiskiem są wody półkuli południowej Nowej Zelandii, Australii, RPA oraz Chile. Nikt na razie nie wie, czy zwierzę wypłynęło na tak dalekie wody, czy może ich populacja w regionie Kalifornii nie została jeszcze odkryta.

Nyegaard chce pobrać próbki ryby i porównać je z tymi, które żyją w regionie Australii. – Może w przyszłości uda nam się dowiedzieć, czy te ryby występują w regionie Kalifornii regularnie, czy to był jednorazowy przypadek – dodała.

„Hoodwinker sunfish” jest większy i ma bardziej gładką skórę od samogłowa i potrafi ważyć nawet dwie tony.


 

 

Źródło: CNN, BBC News, tvnmeteo