Na Florydzie żyje gatunek krokodyla, któremu zdarza się – i to stosunkowo często – atakować ludzi. Naukowcy obawiają się, że krokodyl nilowy okaże się gatunkiem inwazyjnym.

Na Florydzie natrafiono na krokodyle ludojady

Na Florydzie natrafiono na krokodyle ludojady

W latach 2000-2014 zespół naukowców z University of Florida badał żyjące na terenie stanu populacje krokodyli. Jak wykazały szczegółowe badania genetyczne, natknięto się m.in. na trzy niewystępujące w tej części świata krokodyle nilowe. Dwa z nich pływały w bagnach Parku Narodowego Everglades, a trzeci przebywał na… werandzie jednego z domów w Miami.

 

Postrach Afryki

Naturalnie krokodyle nilowe występują w Afryce Subsaharyjskiej. Mogą osiągać długość ponad pięciu metrów i bywają bardzo agresywne. Jedzą wszystko – zebry, bawoły, hipopotamy i ludzi, co czyni je jednymi z najbardziej niebezpiecznych zwierząt na Ziemi. Pomiędzy rokiem 2010 a 2014 krokodyle nilowe zaatakowały ludzi w Afryce aż 480 razy. 123 osoby zginęły.

Skąd krokodyle nilowe wzięły się na południu Florydy? Jak zaznacza Kenneth Krysko, współautor opracowania na temat osobników, „nie przypłynęły z Afryki”. Raczej nielegalnie je przemycono. Ponieważ gady są do siebie bardzo podobne genetycznie, zapewne pochodzą z tego samego obszaru, jednak nie jest on dokładnie znany.

Na Florydzie znaleziono gatunek krokodyli ludojadów

 

Raj dla obcych gatunków

Na Florydzie można znaleźć najwięcej na świecie osobników introdukowanych, czyli sztucznie wprowadzonych na dany obszar. Jeśli chodzi o krokodyle, to na półwyspie żyje pięć gatunków. Endemiczny jest tylko aligator amerykański (Alligator mississippiensis), reszta to gady obcego pochodzenia.

Subtropikalny klimat Florydy jest komfortowym środowiskiem dla wielu zwierząt, które się stamtąd nie wywodzą. Wśród nich należy wymienić choćby pytona birmańskiego czy rzekotkę kubańską. Choć są to gatunki inwazyjne, nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla ludzi. Co innego krokodyle nilowe, które są znacznie bardziej niebezpieczne, tym bardziej, że często wchodzą na werandy domów.

– Jako biolog mam nadzieję, że przedstawienie krokodyla nilowego na Florydzie otworzy oczy ludzi na problem inwazyjnych gatunków, które tu występują – mówi współautorów badań Kenneth Krysko, obawiający się, że przedstawicieli gatunku jest w stanie więcej. – Teraz mamy tu jeszcze jeden gatunek i nie jest to mały gekon z Afryki – dodaje.

 

Źródło: IFL Science, wikipedia, tvnmeteo

 

 

Polecane: