25-letni Richard Din pracował nad szczepionką na mikroba, który ostatecznie przyniósł mu śmierć. – Zarażenie się bakterią nad którą się pracuje w laboratorium to bardzo rzadki przypadek – stwierdził Tom Skinner, rzecznik Centrum ds. Zapobiegania i Zwalczania Chorób w Atlancie.

Jak poinformowali przedstawiciele służb medycznych, Din zaraził się w ubiegły piątek podczas pracy w laboratorium. Bakteria Neisseria meningitidis zabiła 25-letniego naukowca blisko dobę później, wywołując poważne meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Din zmarł w sobotę z powodu niewydolności licznych organów i szoku septycznego.

Ironiczne jest to, że celem pracy 25-latka było opracowanie szczepionki na bakterię, która ostatecznie go zabiła. Od lat 60-tych są dostępne szczepionki na niektóre szczepy mikroba, ale nie obejmują wszystkich. Din pracował w zespole, który próbuje opracować szczepionkę na szczep B. Przez 20 lat prac nie udało się tego dokonać. – To jest nasz Święty Graal – powiedział Harry Lampiris, szef laboratorium w centrum medycznym, w którym pracował Din.

Ponieważ po zarażeniu się niebezpieczną bakterią naukowiec miał kontakt z szeregiem ludzi, jego bliscy, znajomi, oraz lekarze, którzy starali się go uratować, otrzymali prewencyjnie antybiotyki i są pod obserwacją. Laboratorium, w którym doszło do zakażenia, zostało chwilowo zamknięte.

Bakteria z którą pracował Din, rocznie jest przyczyną choroby około tysiąca mieszkańców USA. Około 10-15 procent przypadków kończy się śmiercią.

 

Źródło: genengnews.com, reuters, tvn24.pl