Ma pokonywać kilka tysięcy kilometrów w ciągu godziny, ocierać się o kosmos i raz dziennie umieszczać na orbicie satelitę, który zastąpi te zniszczone przez wroga – oto nowy futurystyczny robot Pentagonu. Właśnie ogłoszono, że program XS-1 przechodzi do fazy prototypu. To element przygotowań USA do wojny w kosmosie.

Nową maszynę ma zbudować koncern Boeing we współpracy z DARPA (agencją Pentagonu zajmująca się futurystycznymi technologiami), która zarządza całym przedsięwzięciem.

Zgodnie z obecnymi planami firma ma zbudować prototyp i przeprowadzić pierwsze próby silników do końca 2019 roku. W 2020 mają się odbyć pierwsze loty, od 12 do 15. Po gruntownych testach i usunięciu usterek oraz błędów konstrukcyjnych maszyna ma przejść główny test i wykonać 10 lotów w 10 dni.

Lot w kosmos w dwóch etapach

XS-1 ma być połączeniem rakiety nośnej i samolotu. Z wyglądu będzie podobny do wahadłowca kosmicznego NASA, choć nie będzie stricte pojazdem kosmicznym, bo nie ma przekraczać umownej granicy atmosfery na wysokości stu kilometrów. Ma startować pionowo przy pomocy silnika rakietowego, tak jak zwykła rakieta, po czym zamieniać się w wyjątkowo szybki samolot osiągający wysoką prędkość ponaddźwiękową – nawet ponad 10 tysięcy km/h.

Na swoim grzbiecie XS-1 będzie przenosił mniejszą rakietę z satelitą. Kiedy odpowiednio się rozpędzi i maksymalnie zbliży do granicy kosmosu, rakieta zostanie uruchomiona i poleci wyżej, wynosząc swój ładunek na orbitę. Po odpaleniu rakiety sam pojazd zawróci i wyląduje jak normalny samolot – na lotnisku. Co ciekawe, ma być gotowy do kolejnego startu w ciągu doby.

Cała maszyna ma mieć rozmiary „mniej więcej samolotu dyspozycyjnego”, czyli na przykład G550 Gulfstream, którymi mają latać polscy politycy. Rakieta na jej grzbiecie ma dostarczać na orbitę satelity ważące do 1,5 tony, czyli tyle, ile waży średniej wielkości samochód.

Główną zaletą XS-1 ma być zdolność do wykonywania częstych startów. Maksymalnie 10 razy w ciągu 10 dni. Jednocześnie maszyna ma nadawać się do utrzymywania w stałej gotowości do startu przez kilka dni. Przy okazji koszt jej użytkowania ma być możliwie jak najniższy i sięgać rzędu 5 milionów dolarów za jeden lot. Koszt startu obecnie wykorzystywanych rakiet zdolnych dostarczyć na orbitę 1,5 tony ładunku sięga jednorazowo około 100 milionów dolarów.

 

Na wypadek wojny w kosmosie

Dlaczego Amerykanom tak zależy na maszynie, która ma być zdolna do częstego i szybkiego wynoszenia satelitów? Otóż szykują się na wojnę w kosmosie. Wojsko USA jest uzależnione od licznych satelitów komunikacyjnych, nawigacyjnych i szpiegowskich. Wiedzą o tym najpoważniejsi przeciwnicy w postaci Chin i Rosji, przygotowują więc broń zdolną niszczyć obiekty krążące po ziemskiej orbicie.

Nieuniknione jest, że w wypadku wielkiej wojny satelity będą jednym z pierwszych celów i przynajmniej część z nich zostanie zniszczona. Amerykanie pracują więc nad sposobem szybkiego uzupełniania takich strat. XS-1 ma właśnie do tego służyć. Wykorzystywane obecnie rakiety często wymagają tygodni, jeśli nie miesięcy przygotowań do startu.

Przy okazji DARPA ma nadzieję, że opracowany na potrzeby wojska XS-1 zostanie zastosowany na rynku cywilnym i pozwoli znacząco obniżyć koszty wynoszenia satelitów na orbitę. Do dzisiaj stworzono już kilka projektów zakładających połączenie samolotu i rakiety odpalanej na dużej wysokości, ale z bardzo umiarkowanym sukcesem. XS-1 ma latać znacznie szybciej i wyżej, dzięki czemu ma wreszcie uczynić takie rozwiązanie wartym uwagi.

Polecane: