Jak twierdzi informator telewizji CBS News, przy jednym z silosów wykryto wysokie promieniowanie. Wielkie składowisko w stanie Waszyngton pamięta czasy II Wojny Światowej i jest najbardziej skażonym miejscem w USA.

Silne promieniowanie pod zbiornikiem AY-102 miało zostać wykryte w miniony czwartek. Inspekcja została nagrana i anonimowy informator przekazał je CBS News, alarmując o złym stanie składowiska Hanford.

Dziurawe zbiorniki

Przedstawicielka Departamentu Energii, sprawującego nadzór nad całym programem jądrowym w USA, przyznała, że wykryto wyciek i skażenie, ale nie jest znane jego źródło. Technicy mają badać sytuację, a władze w Waszyngtonie zostały zaalarmowane.

Zbiornik AY-102 ma ściany dwu warstwowe i już w 2012 roku Departament Energii przyznał, że pierwsza z nich przecieka, ale druga utrzymuje odpady w zamknięciu. Teraz być może poddała się też ściana zewnętrzna.

Władze zapewniają, że nie ma zagrożenia dla ludzi. Skażenie miało zostać wykryte wcześnie i nie doszło do zatrucia przebiegającej obok składowiska rzeki Columbia. Departament Energii zapowiada szybkie działania.

Nie wszyscy są jednak przekonani uspokajającymi wypowiedziami przedstawicieli władz. – W tym składowisku przecieka już jedna trzecia zbiorników, czyli 68. Do ziemi przedostały się miliony litrów radioaktywnych substancji, a to jeszcze nie koniec – twierdzi Tom Carpenter, szef organizacji ekologicznej monitorującej składowisko.

Amerykański Czarnobyl – miliony litrów odpadów

Hanford jest uznawane za najbardziej skażone radioaktywnie miejsce w USA i może konkurować tylko z takimi miejscami jak Czarnobyl, Fukushima czy rosyjski odpowiednik Hanford – zakłady w Majaku. Trwające prace mające na celu uprzątnięcie miejsca i zmagazynowanie odpadów w bezpieczny sposób mają trwać jeszcze wiele lat.

Wielki kompleks atomowy w Hanford powstał podczas II Wojny Światowej. W 1943 roku w tym odludnym miejscu zaczęto budować pierwszy reaktor na świecie produkujący pluton i rozległe zakłady do przetwarzania go na materiał do bomb. To właśnie pluton z Hanford wykorzystano podczas pierwszej próbnej eksplozji jądrowej Trinity, a potem w bombie zrzuconej na Nagasaki.

Podczas Zimnej Wojny ośrodek nieustannie rozbudowywano. Szacuje się, że z Hanford pochodzi większość materiałów rozszczepialnych wykorzystanych w budowie ponad 60 tysięcy amerykańskich ładunków jądrowych. W szczytowym okresie pracowało tam dziewięć reaktorów. Obecnie większość działalności wojskowej została zakończona.

 

Kosztowna pamiątka

Po masowej produkcji zostały wielkie ilości radioaktywnych odpadów. Szacuje się, że w niemal 200 zbiornikach na terenie placówki Hanford spoczywa około 200 tysięcy metrów sześciennych wysoce radioaktywnej „mazi” i około 730 tysięcy metrów sześciennych stałych odpadów. To 2/3 odpadów radioaktywnych w USA.

Większość zbiorników ma już kilkadziesiąt lat i budowano je w okresie, kiedy normy ekologiczne były zdecydowanie mniej surowe. Na dodatek wiele z nich przekroczyło już swój założony okres użytkowania. Niezbędna operacja „posprzątania” odpadów kosztuje dwa miliardy dolarów rocznie. Do tej pory kosztowała już 40 miliardów dolarów, a konieczne będzie wydanie jeszcze ponad stu kolejnych.

 

Źródło: CBS News, tvn24.pl