Większość pacjentów z objawami przeziębienia i grypy wychodzi z lekarskiego gabinetu z receptą na lek, który bardziej zaszkodzi niż pomoże, ogłosili naukowcy po przeanalizowali blisko 7 tys. osobnych przypadków. Do takich wniosków doszli zestawiając ze sobą wyniki badań próbek pobranych od pacjentów z informacjami z kart medycznych o przepisanych lekach.

Antybiotyki

Eksperci przeanalizowali 6 766 osób, które na terenie 5 wybranych stanów USA zgłaszały się do lekarza z objawami okołogrypowymi. Badaniami kierowała dr Fiona Havers z Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention, CDC).

Zdrowe i zabójcze związki

Zespół Havers przeanalizował również dokumentację medyczną każdego pacjenta, zwracając uwagę na to, na jakie leki wystawiono recepty. Badaczy interesowały tylko dwa rodzaje leków – o działaniu antywirusowym i antybiotyki.

Substancją czynną pierwszej kategorii są zabójczeoseltamiwir i zanamiwir, a drugiej -azytromycyna, amoksycylina oraz tzw. amoxicillin/clavulanic acid uzyskiwany w wyniku połączenia amoksycyliny, kwasu klawulanowego, penicyliny i inhibitorów beta-laktamaz.

 

Zapiski i próbówki

Faktyczne zachorowanie udało się potwierdzić w 1 825 przypadkach dzięki testom laboratoryjnym pobranych próbek.

Zestawiając wyniki z laboratorium z dokumentacją wykazano, że aż 540 osobom (30 proc.) przepisano antybiotyk, podczas gdy właściwe były leki antywirusowe.

Wśród badanych aż 1 020 osób znajdowało się w tzw. grupie ryzyka, tj. z dużym prawdopodobieństwemwystąpienia poważnych powikłań. Lekarze za takie uważają osoby hospitalizowane, małe dzieci, dorosłych po 65 roku życia, kobiety w ciąży oraz chorych z astmą lub słabym sercem.

Mimo szczególnych rekomendacji CDC ze względu na duże ryzyko śmiertelnych powikłań, lekarze tylko 200 osobom (19 proc.) wystawili receptę na właściwie, tj. antywirusowe leki.

 

Środek wcale nie złoty

– Mniej niż 1/5 pacjentów z objawami grypy dostało od lekarza receptę na środek, który faktycznie im pomógł bez uszczerbku na zdrowiu – zaznaczyli badacze w pracy opublikowanej 17 lipca magazynie Clinical Infectious Diseases.

Antybiotyk jest skutecznym lekiem pod warunkiem, że przyczyną choroby są mikroorganizmy posiadające strukturę komórkową lub procesy metaboliczne, na które wpływają antybiotyki hamując ich wzrost i podział.

W przypadku infekcji wywoływanej przez wirusy, czyli skomplikowane cząsteczki organiczne z białek i kwasów nukleinowych nie wykazujące ani metabolizmu, ani struktury komórkowej, jest bezskuteczny.

 

Trucizna zamiast lekarstwa

Przyjmowanie antybiotyku w chwili, gdy jest się zdrowym to zamach na naturalną florę bakteryjną. Efekty takiej terapii mają skutek odwrotny do pożądanego – wywołują mutacje szczepów bakterii, które nabierają odporności na lek, przez coprzyszłe infekcje są trudniejsze do zwalczenia.

– Złe rozpoznanie podłoża choroby poprzez zdefiniowanie, czy infekcja jest wywołana przez bakterie, czy wirusy, jest szkodliwe dla pacjenta – zwracają uwagę eksperci CDC.

Polecane: