Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował we wtorek, że jego kraj wycofa się z podpisanego w 2015 roku przez światowe mocarstwa porozumienia nuklearnego z Iranem. Europejscy sojusznicy próbowali w ostatnich tygodniach przekonać Trumpa do zmiany decyzji. Bezskutecznie.

Trump stwierdził, że utrzymanie tej umowy „doprowadziłoby do wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie” i wkrótce wszystkie kraje w regionie chciałyby mieć broń nuklearną.

Prezydent USA dodał, że umowa z Iranem miała chronić Amerykanów i ich sojuszników, ale w rzeczywistości pozwoliła na dalsze wzbogacanie uranu potrzebnego do produkcji broni nuklearnej.

– Obowiązująca umowa nie powstrzyma Iranu przed zdobyciem broni atomowej – stwierdził prezydent. Podkreślił, że układ z Teheranem nie zapobiegł „destabilizującym działaniom Iranu”, takim jak terroryzm.

Równocześnie prezydent przekazał, że Waszyngton wprowadzi „sankcje najwyższego rzędu” wobec reżimu w Teheranie. Dodał, że ich przedmiotem mogą stać się też inne kraje.

Donald Trump dodał, że chce „prawdziwego, trwałego rozwiązania” dla zagrożenia nuklearnego, jakie stwarza Iran.  Powiedział, że jest gotowy do rozmów o nowej umowie, kiedy taką samą gotowość wyrazi Teheran.

Powrót sankcji

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa John Bolton powiedział później, że Trump podpisał memorandum wprowadzające w życie wszystkie zawieszone dotąd sankcje wobec Iranu.

Bolton powiedział też, że zagraniczne przedsiębiorstwa będą miały kilka miesięcy „na wyjście z Iranu”. Dodał, że decyzja Trumpa w sprawie Iranu jest sygnałem dla Korei Północnej, iż USA „nie zaakceptują nieadekwatnych porozumień”.

Resort finansów USA ogłosił równocześnie, że w ciągu 90 dni wycofa licencje na eksport do Iranu dóbr i usług związanych z lotnictwem, motoryzacją, sprzedażą metali, aluminium, stali i węgla. Po upływie 180 dni nałoży ponownie sankcje na transakcje związane z handlem ropą. Po upływie 90 dni wejdzie w życie zakaz nabywania przez Iran amerykańskich dolarów.

 

Umowa z Iranem

Celem zawartej w lipcu 2015 roku umowy między sześcioma mocarstwami (USA, Francja, Wielka Brytania, Chiny, Rosja i Niemcy) a Iranem jest ograniczenie programu nuklearnego tego kraju w zamian za stopniowe znoszenie sankcji. Trump podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi z 2016 roku ostro krytykował dokument. Za czasów jego prezydentury nie zmieniło się to.

 

Iran „przygotował się na najgorszy możliwy scenariusz”

Szef MSZ Iranu Muhammad Dżawad Zarif oświadczył kilka godzin przed decyzją Trumpa, że Stany Zjednoczone „popełnią błąd”, jeśli zdecydują się na wycofanie z porozumienia (JCPOA).

Dowódca Gwardii Rewolucyjnej generał brygady Hossein Salami zapowiedział z kolei, że „Iran nie boi się amerykańskich sankcji ani ataku militarnego”.

– Nasi wrogowie – w tym USA, syjonistyczny reżim (Izrael – red.) i (ich – red.) sojusznicy w regionie – powinni wiedzieć, że Iran przygotował się na najgorszy możliwy scenariusz i groźby – dodał Salami.

 

Unia zamierza realizować porozumienie

Na kilka godzin przed spodziewanym ogłoszeniem przez prezydenta Donalda Trumpa decyzji w sprawie wycofania się USA z porozumienia nuklearnego z Teheranem dyplomaci z UE, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Iranu spotkali się w Brukseli, by rozmawiać o tej umowie.

W lakonicznym oświadczeniu wydanym przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych podkreślono, że UE, a także Francja, Niemcy i Zjednoczone Królestwo wykorzystały okazję spotkania, by kolejny raz wyrazić poparcie dla pełnego realizowania porozumienia przez wszystkie strony.

Ze strony państw członkowskich na spotkanie zostali wydelegowani dyrektorzy polityczni, a z Iranu wiceminister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Według nieoficjalnych doniesień dyplomaci wezwali wszystkie strony do uniknięcia „niekontrolowanej eskalacji”.

Wcześniej we wtorek rzeczniczka szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini Maja Kocijanczicz zapowiedziała, że UE będzie kontynuować realizację porozumienia z Iranem.