Ulewne deszcze wywołały katastrofalne powodzie na północnym wschodzie USA. Zginęło co najmniej pięć osób i ewakuowano ponad 130 tys. ludzi w trzech stanach.

Opady, towarzyszące pozostałościom burzy tropikalnej Lee, spowodowały zalanie domów mieszkalnych i obiektów biznesowych od Marylandu po Nową Anglię. W stanie Pensylwania wezbrane wody rzeki Susquehanna wymusiły ewakuację 65 tys. ludzi z miasta Wilkes-Barre i dalszych 35 tys. z okolicznych hrabstw. Niektóre nadrzeczne miejscowości zostały pokryte dwuipółmetrową warstwą wody, a ci z mieszkańców, którzy zlekceważyli wezwania do ewakuacji, musieli szukać schronienia na wyższych kondygnacjach i strychach swych domów.

W stanie Nowy Jork nakaz ewakuacji otrzymało około 20 tys. mieszkańców leżącego nad Susquehanna miasta Binghamton. Również władze stanu Maryland zarządziły ewakuację kilku miast, w tym 11-tysięcznego Havre de Grace.

Jak poinformował gubernator Pensylwanii Tom Corbett, Susquehanna została skażona wskutek zalania przez powódź 10 oczyszczalni ścieków. Niepokoimy się nawet samą możliwością zbliżania się ludzi do wody – powiedział Corbett na konferencji prasowej. Jak się oczekuje, kulminacja fali powodziowej, która w piątek o godzinie 8 rano czasu lokalnego (14 czasu polskiego) przejdzie przez Wilkes-Barre, będzie tylko minimalnie niższa od górnego skraju wałów ochronnych. W mieście wprowadzono zakaz wychodzenia z domów pod groźbą aresztowania.

Co najmniej pięć osób padło ofiarą żywiołu w Pensylwanii i Wirginii. W Hershey w Pensylwanii pewien mężczyzna zginął pod zwaloną ścianą piwnicy swego domu w trakcie wypompowywania wody. W tym samym stanie utonęli mężczyzna próbujący przejść pieszo przez sięgający pół metra rwący nurt oraz 62-letnia kobieta zaskoczona przez powódź w swym samochodzie.

Dwie ofiary śmiertelne w Wirginii to 12-letni chłopiec, który utonął na terenie posesji swej rodziny oraz ponad 60-letni mężczyzna, porwany przez wodę po wyjściu ze swego samochodu.

 

Źródło: PAP, rmf24.pl

Polecane: