Napędzane prądem działo Blitzer zostało zaprezentowane po raz pierwszy na pokazie nowych technologii dla amerykańskiego wojska. Przedstawiciel koncernu General Atomics, który zbudował eksperymentalną broń, nazwał to wydarzenie “przełomowym”. Firma chce pokazać wojskowym, że nowa broń jest warta dalszych inwestycji.

USA - Zaprezentowano działo elektromagnetyczne Blitzer

Działo elektromagnetyczne Blitzer zostało pokazane podczas wydarzenia o nazwie Maneuver and Fires Integration Experiment (MFIX) w bazie Fort Still. To doroczny pokaz i próba nowych technologii oraz rozwiązań przeznaczonych głównie dla artylerii US Army. W tym roku działo elektromagnetyczne, nazywane też skrótowo railgun, zadebiutowało na MFIX.

Ważne wydarzenie dla Blitzera

General Atomics podkreśla, że było to z kilku względów „przełomowe” wydarzenie. Chodzi nie tylko o fakt zaprezentowania nowej broni po raz pierwszy, co wyraźnie pokazuje, że prace nad nią są coraz bardziej zaawansowane i zbliżają się do stanu, kiedy railgun będzie można nazwać bronią, a nie eksperymentem.

Chodzi też o to, że eksperymentalny Blitzer został w ciągu niecałego miesiąca zdemontowany ze stanowiska na poligonie Dugway w Utah i przewieziony do Fort Still w Oklahomie. Ma to udowadniać, że railgun jest na tyle dopracowany, iż nadaje się do dość szybkiego przerzutu. Czyli zbliża się do statusu broni, a oddala od laboratoryjnego eksperymentu.

– Naszym celem, który wypełniliśmy, było pokazanie, jak sprawnie możemy skutecznie transportować broń z miejsca na miejsce – stwierdził Nick Bucci, wiceszef oddziału GA zajmującego się obroną przeciwrakietową i systemami kosmicznymi.

Podczas pokazu w Fort Still Blitzer oddał jedenaście strzałów na większe dystanse niż dotychczas podczas prób na poligonie Dugway. Pociski wyrzucane z lufy przy pomocy pola elektromagnetycznego leciały z prędkością 5-6 tysięcy kilometrów na godzinę.

Blitzer na poligonie. Niezbędna do strzelania elektronika, generatory i kondensatory zajmują kilka widocznych kontenerów

Blitzer na poligonie. Niezbędna do strzelania elektronika, generatory i kondensatory zajmują kilka widocznych kontenerów

Realna, ale odległa perspektywa

Udane pokazy Blitzera pokazują, że lądowy railgun jest realną perspektywą. Nie należy się go jednak spodziewać na polu bitwy jeszcze przez wiele lat. Poważnym problemem jest konieczność dostarczania do Blitzera znacznych ilości energii. Do strzelania potrzeba generatorów i kondensatorów, które zajmują średniej wielkości kontener. Czyni to perspektywę np. czołgów uzbrojonych w railguny bardzo odległą wizją.

Bardziej prawdopodobne jest zastosowanie dział elektromagnetycznych jako stacjonarnych systemów obrony przeciwrakietowej dla baz. Ewentualnie jako artylerii dalekiego zasięgu, mogącej z umocnionej bazy ostrzeliwać okolicę w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Zaletą działa elektromagnetycznego w porównaniu do tych klasycznych, strzelających przy pomocy prochu, jest znacznie niższa cena amunicji i oddania strzału, wyeliminowanie niebezpiecznych materiałów wybuchowych i szybsze pociski dające możliwość szybszej reakcji.

Blitzer powstaje za pieniądze koncernu General Electric, który liczy na zainteresowanie nim wojskowych. Nie jest duży i wystrzeliwuje pociski z energią około trzech MJ (nowoczesna amunicja wystrzeliwana przez czołgi osiąga energię dwa razy większą), choć jego twórcy deklarują, że pracują nad powiększoną wersją osiągającą energię 10 MJ.

Równolegle koncern pracuje nad railgunem dla US Navy, który jest znacznie bardziej zaawansowany i większy. Działo morskie ma osiągać energię strzału około 30 MJ i jest na etapie przygotowań do prób na okręcie. Zapowiadano je na ten rok, ale prawdopodobnie przesunięto na następny.

Postępy w pracach w zarówno lądowej jak i morskiej wersji dział elektromagnetycznych nie pozostawiają wątpliwości, że Amerykanie są poważnie zainteresowani tą technologią. W ciągu pięciu lat można się spodziewać pierwszych wersji testowych na okrętach. Seryjne przezbrajanie wojska na taki sprzęt jest jednak dalszą perspektywą, prawdopodobnie dopiero lat 30.

 

Źródło: tvn24.pl

Polecane: