Światowa Organizacja Zdrowia chce wyeliminować z żywności sztuczne tłuszcze trans. W tym celu przygotowała dla wszystkich krajów wytyczne, które mają zachęcić rządy do wprowadzania krok po kroku stosownych ograniczeń. Organizacja chce doprowadzić do zakazu stosowania tych związków w ciągu pięciu lat.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zainicjowała początkiem tygodnia kampanię REPLACE. Wezwała tym samym rządy państw na całym świecie do wyeliminowania sztucznych tłuszczów z żywności. Jak podaje instytucja, tłuszcze trans są odpowiedzialne z około pół miliona zgonów każdego roku, dlatego organizacja przygotowała 6-punktowy plan rezygnacji z tych produktów. Ma on być zrealizowany do 2023 roku.

Większość krajów Europy Zachodniej podjęła już wcześniej działania mające na celu redukcję produkowanych przemysłowo tłuszczów trans w żywności. W Danii jest całkowity zakaz ich stosowania. W Wielkiej Brytanii presja ciążąca na firmach produkujących przetworzoną żywność spowodowała znacznie ograniczenie ich stosowania. Mimo to tłuszcze te są obecne na tych rynkach w produktach importowanych z innych krajów.

Dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus powiedział, że wyeliminowanie tłuszczów trans będzie stanowić zwycięstwo w globalnej walce z chorobami sercowo-naczyniowymi. – Tego typu choroby są najczęstszą przyczyną śmierci – podkreślił.

Tłuszcze trans występują m.in. w margarynach twardych, tłuszczach cukierniczych, chipsach, produktach typu fast food, zupach w proszku czy przekąskach. Występują także naturalnie w niektórych produktach spożywczych choćby w przetworach mlecznych czy w wołowinie, ale znajdująca się w tych produktach ilość takich tłuszczów jest bardzo mała. Głównym problemem jest żywność przetworzona.

 

– Tłuszcze trans są niepotrzebną toksyczną substancją chemiczną, która nas zabija i nie ma powodu, aby ludzie na całym świecie nadal byli na nie narażeni – powiedział doktor Tom Frieden, były szef Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).

Sztuczne tłuszcze trans zostały opracowane na początku XX wieku, kiedy producenci żywności zdali sobie sprawę, że mogą zastąpić masło częściowo uwodornionymi tłuszczami roślinnymi, które mają długi okres trwałości. Przez jakiś czas były nawet reklamowane jako lepsza alternatywa dla tłuszczów nasyconych.

Tłuszcze trans zwiększają poziom złego cholesterolu LDL i obniżają poziom dobrego cholesterolu HDL. Zwiększają ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, wylewów i cukrzycy typu 2. Dieta bogata w te tłuszcze zwiększa ryzyko zgonu aż o 28 proc.

Pierwsze doniesienia o szkodliwości produktów z izomerami trans pojawiły się w latach 50. Zauważono wtedy podczas sekcji zwłok, że tłuszcze te odkładają się w organizmie. W latach 70. i 80. wielu badaczy zajmujących się zdrowiem zaczęło zdawać sobie sprawę, że te tłuszcze mogą zwiększać ryzyko zachorowania na choroby sercowo-naczyniowe. Bywało, że badania wskazujące na to zjawisko były tłumione przez przemysł spożywczy. W latach 90. już było jasne, że są one szkodliwe. Potwierdziło to kilka dużych i znaczących badań.

Pierwsza zareagowała Dania. W 2003 roku wprowadzono tam prawo ograniczające stosowanie tłuszczów trans w środkach spożywczych. Od tamtej pory śmiertelności z powodu chorób układu krążenia nieustannie spadała. Statystyki były tak dobre, że śladem Danii poszły inne europejskie kraje.

W Polsce także powoli zmienia się podejście do tematu. W ostatnich tygodniach Instytut Żywności i Żywienia otworzył internetową bazę szkodliwych dla zdrowia izomerów trans, które wchodzą w skład wielu produktów spożywczych. To pierwsza tego typu bezpłatna i powszechnie dostępna baza w Polsce.

Baza pełni przede wszystkim funkcje informacyjne oraz edukacyjne. Dzięki niej użytkownik może sprawdzić zawartość tłuszczów trans w poszczególnych produktach spożywczych, bo producenci żywności w naszym kraju nadal nie mają obowiązku podawać na opakowaniach swoich produktów ilości zawartych w nich izomerów trans. Bazę można znaleźć na stronach IŻŻ.

Jednak tłuszcze trans są nadal powszechnie sprzedawane w krajach całej Azji i Afryki, gdzie jest brak zakazów prawnych, a presja ze strony producentów żywności utrzymuje częściowo uwodornione oleje w obiegu.

WHO nie ma takich prerogatyw, by zakazać stosowania czegokolwiek w jakimkolwiek państwie. Jednak przedstawiciele organizacji mają nadzieję, że przygotowane przez nich wytyczne zachęcą rządy do wprowadzenia takich zakazów.

 

 

 

 

Źródło: WHOCNN, DziennikNaukowy