Jest ich naprawdę dużo. Podczas jednego połowu, trwającego pięć minut, udało się ich wyłowić aż 60 tysięcy. Dlaczego pojawiają się w miejscach, w których do tej pory ich nie widziano? Między innym na to pytanie starają się odpowiedzieć naukowcy badający pyrosomidy, czy inaczej – iskrzyłudy.

Naukowcy z amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanu i Atmosfery (NOAA), a dokładniej z Północno-zachodniego Centrum Naukowego Rybołówstwa we współpracy z Uniwersytetem w Oregonie i Uniwersytetu Stanowego w Oregonie próbowali wyjaśnić, dlaczego w ostatnich miesiącach te dziwne „galaretki” masowo pojawiły się na zachodnim wybrzeżu USA.

Zwyczajnie występujące w wodach tropikalnych iskrzyłudy o kształcie tuby były rzadko widziane na północnym zachodzie. Zmieniło się to dwa lata temu. Od tego czasu zaczęły się mnożyć. Tej wiosny można było je znaleźć na całym wybrzeżu stanu Oregon. Jest ich tak dużo, że uniemożliwiają połowy.

Ponad 60 000 stworów

Trwający pięć minut połów wykonany na rzece Columbia późnym majem, pozwolił na wyłowienie około 60 tysięcy pirosomid.

– Mieliśmy wiele pytań, ale niewiele odpowiedzi – mówił Ric Brodeur z NFSC w Newport w Oregonie. Pracował na tamtym obszarze od 1980 roku, jednak przed rokiem 2014 nigdy nie widział iskrzyłuda.

– Próbujemy odnaleźć tak wiele odpowiedzi jak tylko możemy, aby wyjaśnić, co i dlaczego się dzieje – dodawał Brodeur.

Podwodne nagranie, wykonane przez statek NOAA Bell M. Shimada w maju, pokazało tłumy pirosomid w odległości od około 65 do 320 kilometrów od wybrzeża Oregonu. Miały one różne rozmiary – od niewielkich, 4-6-centymetrowych po ogromne, mierzące aż 78 cm. Największe iskrzyłudy znajdowały się w większej odległości od brzegu.

Tajemnicze dziwadła

Pirosomity są bardzo tajemnicze. Każdy jeden jest stworzony z zooidów (czyli małych organizmów bezkręgowych) połączonych ze sobą, tworzących kolonię o kształcie tuby, która jest zamknięta na jednym końcu. Pozyskują pokarm za pomocą śluzówki, dzięki której filtrują plankton do organizmu. Co ciekawe – należą do organizmów, które cechuje bioluminescencja, czyli możliwość wytwarzania światła.

Wiadomo, że niektóre ryby, delfiny oraz wieloryby żywią się pirosomidami. Naukowcy jednak nie wiedzą wiele na temat ich roli w ekosystemach przybrzeżnych oraz w jaki sposób mogą wpływać na sieć pokarmową na obszarach, na których się obecnie znajdują, szczególnie w takiej liczbie.

– Na początku nie wiedzieliśmy, co zrobić z tymi dziwactwami łapiącymi się w nasze sieci. Jednak, kiedy kierowaliśmy się na północ, dalej od wybrzeża, natykaliśmy się na coraz więcej i więcej – powiedziała Hilarie Sorensen, absowentka Uniwersytetu w Oregonie, która znajdowała się na pokładzie statku badawczego Shimada podczas majowej wyprawy. – Zaczęliśmy liczyć i mierzyć je, starając się lepiej zrozumieć powiązania ich wielkości i rozłożenia z lokalnymi uwarunkowaniami środowiskowymi – dodała.

Liczba pirosomid w kalifornijskim prądzie oceanicznym (czyli przy wybrzeżu północnej Kalifornii, Oregonu oraz Waszyngtonu) wzrosła w 2015 roku i ponownie w 2016. Naukowcy wciąż będą pracować nad tym, by udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do inwazji.

 

Źródło: NOAA, tvnmeteo

Polecane: