W poniedziałek rozpoczyna się dwutygodniowa konferencja w Dubaju, na której delegacje 193 państw zdecydują o nowych regulacjach internetu. Polska i kraje UE zaprotestowały przeciwko jakimkolwiek zmianom ograniczającym wolność w sieci. – Jeśli coś działa, nie trzeba tego naprawiać – napisała na Twitterze unijna komisarz ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes.

Konferencja ITU (Międzynarodowego Związku Telekomunikacji) dotyczyć będzie zmian w międzynarodowych przepisach telekomunikacyjnych (ITR).

Kilka państw z 193 członków ITU, w tym m.in. Rosja, Chiny i kraje arabskie chcą, by krajowe rządy dostały większe uprawnienia w zakresie zarządzania internetem i nadzorowania treści, a także ustalania tożsamości użytkowników. Część krajów nazwała te postulaty alarmującymi i naruszającymi wolność słowa oraz prawa człowieka.

„Polska nie poprze ograniczania wolności w sieci”

„Internet działa i nie ma potrzeby, aby był regulowany w ITR. Jeśli coś nie jest zepsute, nie naprawiaj tego” – napisała na Twitterze unijna komisarz Neelie Kroes. Parlament Europejski oraz m.in. Kanada, Australia, Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone zapowiedziały, że nie zgodzą się na wprowadzenie jakichkolwiek zmian godzących w wolność i otwartość w sieci. Polska także ogłosiła, że nie poprze żadnych zmian, które mogłyby do tego prowadzić.

 

Polska delegacja, której przewodniczyć będą minister Michał Boni oraz wiceminister Małgorzata Olszewska, dostała bardzo jasne instrukcje negocjacyjne, z których wynika że Polska nie poprze zmian zapisów ITR, które mogłyby ograniczać polskie oraz unijne prawodawstwo.

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji

 

Polska wyciągnęła lekcję ze sprawy ACTA i przedstawiła propozycje ITU do konsultacji społecznych. Opublikowała też dokument zawierający projekt zmian w ITR zanim jeszcze zrobił to sam ITU.

 

ITU: bez drastycznych zmian

Sam ITU zapewnia ustami swojego sekretarza generalnego, Hamadouna Toure, że „nie chce przejąć rządów nad internetem” i że zaproponowane zmiany nie będą „drastyczne”. Jednocześnie Toure oświadczył, że ITR wcale nie reguluje kwestii internetowych, a ostatnia umowa pochodzi z 1990 roku i „dramatycznie” wymaga nowelizacji.

Także rosyjski „The Moscow Times” podkreśla, że konferencja nie przyniesie szczególnych zmian. Mimo że propozycje wysuwane przez Rosję uważane są za „niepokojące” (chce ona m.in., by rządy państw miały prawo „regulowania państwowego segmentu sieci”, co może prowadzić do blokowania „niewygodnych” stron), dziennik zapewnia, że ustalenia nie będą przełomowe. – To nie spowoduje żadnego trzęsienia ziemi – mówi Andrej Kolesznikow, dyrektor Centrum Koordynacji Narodowych Nazw Domen, które zarządza rosyjskimi stronami internetowymi. Jedną z propozycji, nad którą debatować będą państwa członkowskie, jest przekazanie ITU kompetencji w zakresie nadawania nazw domen – obecnie zajmuje się tym amerykańska prywatna organizacja ICANN.

Google przeciwko ITU

Ta argumentacja nie satysfakcjonuje wszystkich. Część internetowych firm i aktywiści przekonują, że ITU w ogóle nie powinno mieć globalnych kompetencji w zakresie regulowania internetu.

– Nie chodzi o to, by likwidować ITU, bo przysłużyło się ono w zakresie uregulowania komunikacji telefonicznej i radiowej. Ale nie może podejmować decyzji dotyczących przyszłości internetu, ponieważ głos zabierają rządy poszczególnych państw – w tym także rządy, które nie popierają wolności w sieci – napisał w artykule dla CNN Vinton Cerf, wiceprezes Google, nazywany jednym z „ojców internetu”.

Cerf powtórzył też zarzut stawiany ITU dotyczący „sekretnych negocjacji”. Według niego, negocjacje w zakresie ITR toczyły się za zamkniętymi drzwiami i bez dopuszczania do głosu przedstawicieli prywatnych firm. ITU odpowiada na to, że reprezentanci Google są członkami amerykańskiej delegacji w Dubaju, mogą więc zgłosić swoje własne postulaty.

Negocjacje do 14 grudnia

Jeśli umowa zostanie podpisana, będzie wiążąca dla wszystkich państw członkowskich ITU, choć wymagać będzie jeszcze ratyfikacji przez poszczególne parlamenty krajowe. Dokument będzie przyjęty na zasadzie konsensusu 193 członków. Jeśli zgody nie będzie, może dojść do głosowania. Każde państwo, niezależnie od wielkości i liczby obywateli, ma jeden głos.

Toure wielokrotnie zapewniał, że głosowanie to ostateczność. – Nigdy tego nie robimy, ponieważ mamy wówczas wygranych i przegranych, a na to nie możemy sobie pozwolić – powiedział.

Członkowie ITU mają czas do 14 grudnia, by osiągnąć konsensus i przyjąć ostateczną wersję ITR.

Źródło: bbc.co.uk, cnn.com, The Moscow Times, mac.gov.pl, PAP, tvn24.pl

Polecane: