Wenus coraz mniej przypomina planetę. Zaczyna upodabniać się do komety, zauważają naukowcy. To przez intensywny wiatr słoneczny, który zmienia kształt jej jonosfery.

Wenus przybiera kształt komety. Żółte linie odwzorowują linie
słonecznego pola magnetycznego oddziałującego z jonosferą.

Jonosfera to obszar wysoko nad główną warstwą atmosfery planety, w którym występuje słabo naładowany elektrycznie gaz. Jej kształt i gęstość są częściowo zależne od pola magnetycznego planety. W przypadku Ziemi, która ma silne pole magnetyczne, jonosfera jest względnie stabilna przy różnym nasileniu wiatru słonecznego. Wenus natomiast nie ma swojego własnego pola magnetycznego i kształt jej jonosfery zależy wyłącznie od oddziaływania wiatru słonecznego. 

Kiedy następuje transformacja

Na trop wydłużającej się Wenus wpadła sonda Venus Express, która obserwuje planetę od kwietnia 2006 r. Pierwszy raz zauważyła zjawisko dopiero w cztery lata później, gdy amerykańskie kosmiczne obserwatorium Stereo-B zmierzyło bardzo małą gęstość wiatru słonecznego. Wynosiło 0,1 cząstki na centymetr sześcienny, czyli pięćdziesięciokrotnie mniej niż zazwyczaj. Ten spadek aktywności wiatru słonecznego trwał 18 godzin. Gdy zredukowany wiatr słoneczny dotarł do Wenus, wydłużył się obszar jonosfery po stronie przeciwnej w stosunku do kierunku napływania wiatru słonecznego, podobnie jak to się dzieje z jonowym warkoczem komety.

– Jonosfera zaczęła przybierać kształt łzy po 30-60 minutach od ustania normalnego strumienia wiatru słonecznego. W ciągu dwóch dni ziemskich rozciągnęła się w przestrzeń kosmiczną na odległość dwóch promieni Wenus – mówi Yong Wei z Max Planck Institute for Solar System Research w Niemczech, kierownik grupy badawczej.

Naukowcy podejrzewają, że podobne efekty mogą zachodzić w przypadku jonosfery Marsa, który również nie dysponuje silnym polem magnetycznym.

Źródło: esa.int, scientificamerican.com, tm

Polecane: