Opublikowane zostały rezultaty badań asteroidy Westa, dokonanych aparatem kosmicznym Dawn. Można uznać za udowodnione eksperymentalnie, że Westa rzeczywiście stanowi protoplanetę, która mogłaby zostać pełnowartościową planetą, jeśli nie przeszkodziłoby jej sasiedztwo Jowisza. Protoplaneta to ciało niebieskie, które przeszło już stadium wewnętrznego roztopienia, w czasie którego wewnątrz niego kształtują się różne warstwy, odróżniające się składem substancji.

Vesta

Artykuły podsumowujące rezultaty badań, zostały opublikowane w kolejnym numerze pisma Science. W ten sposób, dokonano także podsumowania pierwszej misji aparatu Dawn, który, choć znajduje się jeszcze w pobliżu Westy, to jednak zaczął już się od niej oddalać. Głównym zadaniem tego projektu było zbadanie resztek pozostałych po procesie budowy Układu Słonecznego, którymi są planetoidy z pasu planetoid między Marsem i Jowiszem. Zakłada się, że na początku kształtowania się planet tutaj zaczęła powstawać jeszcze jedna planeta ziemskiego typu. Jednak sąsiedztwo Jowisza przeszkodziło małym protoplanetom połączyć się w jedną całość.

Dawn został skierowany na dwie największe planetoidy – Westę (promień od 289 do 229 km) i Ceres (promień około 470 km). Zakładano, że Westa już jest protoplanetą. Misja Downa została wysłana w kosmos w 2007 roku i od połowy 2011 roku aparat obserwował Westę z orbity jej sztucznego satelity (najniższa wysokość orbity wynosiła około 210 km). Rezultatem misji stała się szczegółowa mapa powierzchni asteroidy i rozmieszczenia minerałów. Otrzymane dane potwierdziły hipotezę o tym, że Westa przeszłą już stadium wewnętrznej dyferencjacji, przy której pod zewnętrzną powłoką skrywał się ocean roztopionego płaszcza planety. Najprawdopodobniej obecnie asteroida ma jądro (średni promień od 107 do 113 km).  Właściwości spektralne substancji, którą można obserwować w kraterach także potwierdzają hipotezę o tym, że materia Westy jest różna na różnych głębokościach.

Dawn potwierdził także, że część meteorytów, które znajdują się  na Ziemi, przyleciało z Westy. Ponadto, aparat pozwolił wstępnie ocenić, kiedy i skąd one wyleciały. Najprawdopodobniej doszło do tego w czasie pojawienia się krateru Rheasilvia (o szerokości 500 km i głębokości 19 km) na południowej półkuli asteroidy, który częściowo pokrył starszy krater Venenieia (o szerokości 400 km). Wiek obu kraterów ocenia się na 1-2 miliardy lat. Najprawdopodobniej, odłamki wynikłe ze zderzeń dały początek grupie asteroid, znanych jako „westoidy”. Inne kratery Westy są jeszcze starsze.

Dawn ostatecznie opuści Westę w sierpniu, ale już teraz aparat stopniowo podnosi się na orbicie. Potem czeka go spotkanie z Ceres. Ta planetoida jest największą w głownym pasie planetoid i, jak wynika z wcześniejszych obserwacji, jest zupełnie niepodobna do Westy pod względem spektralnych właściwości powierzchni. Najprawdopodobniej, nie przeszła ona stadium wewnętrznej dyferencjacji. Istnieją założenia, że w jej historii największą rolę odegrała woda, dlatego poszukiwanie lodu pod powierzchnią planetoidy będzie jednym z zadań aparatu Dawn. Do Ceres aparat powinien przybliżyć się w lutym, a badać będzie ją do lipca 2015 roku.

Małe ciała Układu Słonecznego często nazywane są „prymitywnymi”, jednak badania nad nimi prowadzone to zadanie nie mniej zajmujące niż badanie dużych planet. Po pierwsze, to właśnie te małe planetoidy dają nam wyobrażenie o pierworodnej sunstancji Układu Słonecznego oraz o przejściowych stadiach kształtowania się planet. Po drugie, takie misje są interesujące z punktu widzenia techniki. Od razu przychodzi na myśl japoński projekt Hayabusa dotyczący badania i przywiezienia na Ziemię próbek asteroidy Itokawa, otrzymanych z pomocą aparatu uderzeniowego. Nie bacząc na liczne uszkodzenia i trudności techniczne, konstruktorom udało się sprowadzić aparat z próbkami z powrotem na Ziemię.

Dziś na drodze do małych ciał niebieskich Układu Słonecznego znajdują się jeszcze dwa aparaty. Pierwszy to europejska misja Rosetta, która powinna zbadać kometę Cziurumowa-Gierasimenko (do spotkania z kometą powinno dojść w 2014 roku) i opuścić na jej powierzchnię sondę. Drugi to amerykański New Horizons, który leci w kierunku Plutona (2015 rok), a następnie dalej, do Pasu Kuipera. Tak, jak i główny pas planetoid, zawiera on “odłamki” pierwszych stadiów kształtowania się Układu Słonecznego, ale przy tym wzbogacone o zamarznięte latające substancje. Porównanie tych dwóch “magazynów odłamków” może być wyjątkowo interesujące dla badania ewolucji Układu Słonecznego.

Sukces Dawna zmusza do ponownego przypomnienia losu aparatu “Fobos-Grunt” i zadania pytania, czy warto powtórzyć rosyjską misję. Przecież Fobos, który prezentuje sobą asteroidę, niegdyś przechwyconą przez Marsa, może stać się nadzwyczaj ciekawym egzemplarzem w tej kolekcji.

 

Źródło: polish.ruv

Polecane: