Brytyjczycy już wkrótce nie będą mogli podlewać trawników i myć aut przed domami – ostrzegła Agencja Ochrony Środowiska. Wszystko z powodu niedoboru wody i grożącej Wyspom suszy. Ograniczenia w zużyciu wody wprowadziła już Francja.

Jak donoszą specjaliści, poziom rzek w Zjednoczonym Królestwie jest najniższy od 1976 roku, kiedy kraj nawiedziła katastrofalna susza. Już dziś ostrzega się mieszkańców, by podlewali trawniki tylko jeśli jest to rzeczywiście konieczne. Mówi się także o tym, że restrykcje co do użycia wody mogą zacząć obowiązywać już od czerwca.

Nowe prawo ma szczegółowo opisać, do czego nie można marnować wody: m.in. kąpieli psów i kotów, mycia samochodów wężem, napełniania ogrodowych oczek i fontann. Za złamanie zakazu grozić może grzywna w wysokości tysiąca funtów.

Groźba suszy w całej Europie

Specjaliści z Agencji Ochrony Środowiska spodziewają się, że susza może nawiedzić Anglię i Walię. Jeśli brak deszczu dotknie też Europę kontynentalną, grozi to niewielkimi zbiorami i w efekcie wzrostem cen żywności.

Kwiecień w Wielkiej Brytanii najeżał do najcieplejszych w historii, a maj być może stanie się najsuchszym.

Z problemem suszy boryka się już Francja. W 42 departamentach wprowadzono limity na zużycie wody. Tu również chodzi przede wszystkim o podlewanie i napełnianie wodą basenów, ale władze alarmują, że restrykcje mogą dotyczyć także nawadniania pól.

Źródło: tvn24.pl jk/sk