Mężczyzna próbował uciec przed gwałtowną eksplozją Wezuwiusza, którą określa się jako jedną z najbardziej katastrofalnych w historii Europy. Został jednak przygnieciony przez wystrzelony w powietrze głaz. To pierwszy szkielet odnaleziony w Pompejach od 40 lat.

Prawie dwa tysiące lat po śmierci mężczyzny odnaleziono jego szczątki na terenie starożytnego miasta Pompeje. Archeolodzy natknęli się na jego szkielet częściowo przygnieciony przez blok skalny, który został wyrzucony podczas pierwszej erupcji Wezuwiusza w 79 roku naszej ery. Uznaje się ją za jedną z najbardziej katastrofalnych eksplozji wulkanicznych na terenie Europy.

Gdy wybucha wulkan, a ty kulejesz

Zdjęcia z wykopalisk prezentują szkielet mężczyzny w wieku przynajmniej 30 lat. Jego górną część zmiażdżyła skała. Badacze odkryli ponadto uszkodzenia piszczeli, co wskazuje, że mężczyzna mógł cierpieć na zapalenie kości. Prawdopodobnie utrudniło mu to próbę ucieczki przed eksplodującym wulkanem.

Zdaniem badaczy mieszkaniec Pompejów nie zdążył uciec w chwili pierwszych sygnałów zapowiadających kataklizm i zapewne zdecydował się szukać schronienia dopiero w chwili, gdy wokół waliły się domy. Z rekonstrukcji jego ostatnich chwil życia wynika, że wyskoczył przez okno na ulicę.

Tam jednak został zatrzymany już na zawsze przez wielki kamienny blok o wadze około 300 kilogramów.

Pozwolił na to rozwój archeologii

To pierwszy szkielet odnaleziony w Pompejach od 40 lat.

– To dramatyczne i nadzwyczajne odkrycie – powiedział dyrektor generalny parku archeologicznego w Pompejach profesor Massimo Osanna. Poinformował, że w tym rejonie prowadzono już poszukiwania na początku XIX i XX wieku, ale narzędzia wykorzystywane wtedy do badań archeologicznych były niewystarczające.

Obecnie przy wykopaliskach pracują nie tylko archeolodzy, lecz także eksperci z wielu innych dziedzin. Na miejscu są inżynierowie, konserwatorzy, którzy korzystają ze specjalistycznych narzędzi technicznych, takie jak drony czy skanery 3D.