Osiem żywych osób wydobyto z zasypanego tonami śniegu hotelu w górach w środkowych Włoszech. Ratownicy nadal odkopują ich spod zwał śniegu. “Żyją i z nami rozmawiają” – oświadczył rzecznik ekipy Luca Cari. Wczoraj wieczorem ekipy ratunkowe poinformowały o wydobyciu czterech ciał. Z katastrofy ocalały dwie osoby.

 

W gruzach zniszczonego przez lawinę hotelu w Abruzji strażacy znaleźli osiem żywych osób – podały włoskie media. Ratownicy mają kontakt z uwięzionymi pod rumowiskiem ludźmi, z którymi już rozmawiali.

Kontakt z nimi nawiązano po godzinie 11:00, po dwóch dniach poszukiwań.

 

Pomoc wyruszyła zbyt późno?

Media podkreślają, że goście hotelu Rigopiano, którzy po środowym trzęsieniu ziemi chcieli jak najszybciej opuścić to miejsce, zostali pogrzebani żywcem w hotelowym holu, gdzie czekali, by wyruszyć w drogę.

Zauważa się, że lawina wywołana przez trzęsienie ziemi runęła na hotel w środę po południu, ale pomoc wyruszyła w jego kierunku dopiero po kilku godzinach. Kilka następnych godzin zajęło ratownikom dotarcie do tego miejsca na piechotę po zaśnieżonych drogach i ścieżkach.

Znajomy ocalałego mężczyzny, który wezwał pomoc, powiedział stacjom radiowym i prasie, że otrzymawszy od niego informację o zawalonym hotelu, zadzwonił do wszystkich możliwych służb. Twierdzi, że w wielu miejscach jego apele o wysłanie pomocy zostały początkowo zlekceważone. Nie wierzono mi – wyjaśnił.

“Helikoptery zostały na ziemi, bohaterscy ratownicy ruszyli na pomoc na nartach” – pisze dziennik “Il Messaggero”. Zauważa, że ekipy nie dysponowały odpowiednim sprzętem.

Ponad 100 ratowników i strażaków prowadzących poszukiwania ludzi w miejscu zniszczonego hotelu mówi, że praca przebiega w skrajnie trudnych warunkach. Psy wyczuwają zapachy, ale my musimy przekopać się przez 4-5 metrów – powiedział Matteo Gasparini z górskiego pogotowia ratunkowego. Obrona Cywilna poprosiła o przysłanie dodatkowych sił.

Ratownik górski Walter Milan zauważył, że zasypani ludzie mogą przetrwać 2-3 dni, jeśli mają dostęp do powietrza. Ale to trudne – przyznał.

Źródło: rmf24, PAP

Polecane: