Jeśli wybierasz się na Wyspy Kanaryjskie poważnie się zastanów. Od kilku dni na wyspie Hierro występują serie trzęsień ziemi, które mogą oznaczać budzenie się wulkanu z 218-letniego snu.

Turyści wypoczywający na kanaryjskiej wyspie Hierro z niepokojem patrzą na szczyt górującego ponad nimi wulkanu, który śpi już od 218 lat.

Jednak coraz więcej znaków świadczy o tym, że sen ten już nie potrwa zbyt długo. Od kilku dni najbardziej wysuniętą na zachód wyspę archipelagu Kanarów nawiedzają całe serie wstrząsów tektonicznych.

W ostatnim tygodniu lipca niezwykle czułe sejsmografy odnotowały około 720 trzęsień ziemi o sile od 1 do 3 stopnia w skali Richtera.

Choć wstrząsy nie są na tyle silne, aby powodować zniszczenia, to jednak stanowią bardzo cenną informację dla naukowców, którzy stale monitorują wulkan.

Jego ostatnią erupcję obserwowano w 1793 roku, a więc nikt z żyjących jej nie pamięta. Na szczęście przetrwały historyczne zapiski i nie przedstawiają się one zbyt pomyślnie.

Największa erupcja Hierro miała miejsce 50 tysięcy lat temu. Badania geologiczne wykazały, że staczające się do Atlantyku zwały ziemi wyzwoliły tsunami wysokie na 100 metrów, które dotarło aż do wybrzeży obu Ameryk. Osunięcie ziemi miało zasięg aż 300 kilometrów sześciennych.

Gdyby doszło do niego w najbliższym czasie, to zabudowa na wyspie uległaby całkowitemu zniszczeniu. Na razie nie można z całą stanowczością stwierdzić, że wstrząsy są zapowiedzią rychłej erupcji, ale wulkanolodzy nie zamierzają mydlić oczu, bo za wesoło nie jest.

Źródło: myweathertech.com, twojapogoda.pl 

Polecane: