Mieszkańców amerykańskiego miasta Youngstown zaniepokoiło dziwne zachowanie szopów praczy. Te prowadzące nocny tryb życia i stroniące od bliskiego towarzystwa zwierzęta przychodziły na ich podwórka za dnia i obnażały zęby. Przypominały zombie.

 

Robert Coggeshall bawił się z psami przy swoim domu w Youngstown (Ohio), kiedy zobaczył szopa pracza. Zwierzę zaczęło się zbliżać, aż stanęło pysk w pysk z psami.72-latek pomyślał, że coś jest nie tak. Przede wszystkim był biały dzień, a szopy najbardziej aktywne są nocą. Kiedy mężczyzna chciał go przepłoszyć, zwierzak stanął na tylnych łapach i obnażył zęby. Z pyska ciekła mu ślina.

Coggeshall porównał ten stan do letargu. Zwierzę wkrótce ocknęło się, trochę pochodziło dookoła i ponownie podniosło się na tylne łapy. – To było zaskakujące – opowiadał mężczyzna, cytowany przez „The Washington Post”. – I ciągle podchodził pod mój dom. Był pod drzwiami dwa lub trzy razy – dodał.

 

14 zombie szopów

Przez dwie godziny Coggeshall, fotograf dzikiej przyrody oraz przyrodnik, obserwował dziwaczne poczynania szopa. Policja w Youngstown poinformowała, że to nie był odosobniony przypadek – przez trzy tygodnie w okolicy miasta odnotowano 14 podobnych zdarzeń.

Mieszkańcy zgłaszali policji nietypowe zachowania szopów, wliczając w to ich aktywność w ciągu dnia oraz to, że nie bały się głośnych dźwięków oraz gwałtownych ruchów, które zazwyczaj by je spłoszyły – przekazała telewizja WKBN.

Pojawiły się porównania do zombie.

Chorują psy, lisy i skunksy

Według Departamentu Zasobów Naturalnych Ohio (ODNR) szopy zostały prawdopodobnie zarażone nosówką. Na tę wirusową, niekiedy śmiertelną chorobę zazwyczaj zapadają niezaszczepione psy domowe, ale zachorować mogą również lisy, kojoty czy skunksy. W 2003 roku odnotowano taki przypadek u rosyjskiego tygrysa.

Służby sanitarne uspokajają – nosówka nie atakuje ludzi.

Uszkodzenia mózgu, a nawet śmierć

U zwierząt wirus uszkadza między innymi mózg i prawdopodobnie to przyczyniło się do zmiany zachowania szopów.- Szopy pracze są bardzo podatne na łapanie infekcji, nawet między sobą, co może być katastrofalne dla ich populacji – zaznaczył Geoff Westerfield, biolog dzikiej przyrody z ODNR w rozmowie z WKBN. Dodał, że choroba utrzymuje się w zasięgu lokalnym i ostatecznie wygasa. Jednak aby tak się stało, grupa zarażonych zwierząt często musi zostać wyłapana i poddana eutanazji.

 

Musiały zostać uśpione

Policja z Youngstown podała, że wszystkie zarażone szopy zostały już uśpione, wliczając w to zwierzę z podwórza Coggeshalla, który wyraził zrozumienie dla takiej decyzji służb sanitarnych, jednak przyznał, że jest mu przykro.

– Nie znoszę patrzeć, jak zwierzę cierpi – powiedział. – To naprawdę mnie przygnębia, gdy patrzę, jak odchodzą w taki sposób. Ale czasem tak musi być – dodał.


 

 

Źródło: washingtonpost.com, tvnmeteo