Za dziewiętnaście dni „kometa stulecia”, jak określa się kometę ISON, osiągnie peryhelium i znajdzie bliżej Słońca niż kiedykolwiek. Obserwatoria na całym świecie uważnie jej się przyglądają; w środowisku naukowym wciąż toczy się dyskusja, czy zdoła przetrwać zbliżenie się do Słońca na odległość nieco powyżej miliona kilometrów.

Kometa C/2012 S1 – czyli ISON lub „kometa stulecia” – swoje peryhelium osiągnie dokładnie 28 listopada.

 

Według naukowców, będzie tak jasna, że będziemy mogli dojrzeć ją gołym okiem na niebie.

W drugiej połowie listopada w Polsce można ją będzie dojrzeć po wschodniej stronie nieba. Będzie widoczna od około 3.00 w nocy aż do wschodu Słońca.

Gorące zbliżenie

Naukowcy wciąż spierają się, czy kometa zdoła przetrwać zbliżenie z gwiazdą. Od Słońca będzie ją dzieliło zaledwieokoło 1 174 821 kilometrów. Ta odległość sprawi, że temperatura na powierzchni komety podniesie się do wysokości 2 700 st. C – wystarczającej, by stopić żelazo.

Jednak temperatura nie będzie jedynym czynnikiem mogącym przynieść ISON zgubę. Kometa, która została odkryta 21 września 2012 w obserwatorium w rosyjskim mieście Kisłowodzk, będzie poddana ogromnym siłom.

ISON przekroczy bowiem słoneczną granicę Roche’a (2 do 3 promieni ciała o dużej masie – red.) i znajdzie się w przestrzeni, w której siły grawitacyjne mogą ją rozerwać.

Lovejoy przetrwała

Dotychczas jedynej komecie, której na oczach naukowców udało się zbliżyć do Słońca i przetrwać, była kometa okresowa C/2011 W3 (Lovejoy). 16 grudnia 2011 roku znalazła się zaledwie 120 tysięcy kilometrów od jego powierzchni.

Jednak Lovejoy miała spore jądro, którego wielkość szacowano na od 200 metrów do nawet 11 kilometrów. Dzięki temu nie zniszczyła jej słoneczna grawitacja, a wysoka temperatura nie zdołała jej całkowicie stopić.

Źródło: NASA, tm