Na terenie kontynentalnej Grecji doszło we wtorek do załamania pogody. W niektórych regionach spadło 80 litrów wody na metr kwadratowy powierzchni zaledwie w godzinę, co doprowadziło do powodzi. Woda zalewała domy. Po ulicach spływały rwące potoki, porywające samochody.

Najmocniej ucierpiała miejscowość Mandra w Attyce Zachodniej. Woda zamieniła tamtejsze ulice w rwące potoki, które porywały samochody i pojemniki na śmieci. W mieście i okolicach strażacy byli wzywani do interwencji ponad 160 razy. W listopadzie 2017 roku, właśnie z powodu powodzi, w regionie zginęło 20 osób.

Zalana Magnezja

Mocno padało też w Magnezji leżącej w środkowej Grecji. Według informacji pochodzących z bazy European Severe Weather, we wtorek rano w mieście Makrinitsa w godzinę spadło 80 litrów wody na metr kwadratowy powierzchni.

W Kerasii zaś suma dwugodzinnych opadów doszła do 120 l/mkw. Woda zniszczyła wiele domów i samochodów. Dwie osoby zostały tam ranne. W mieście Volos konieczna była ewakuacja kilku osób oraz koni.

Zalane domy i zniszczone drogi

W Kanalii, wiosce położonej w Tesalii, strumienie opuściły koryta, przez co zalało około 30 domów. Drogi także znalazły się pod wodą. 40 strażaków wypompowywało wodę z piwnic i ruszało na ratunek uwięzionym we własnych pojazdach kierowcom.

W Larisie leżącej na Nizinie Tesalskiej intensywne opady także dały się we znaki. Zastępca burmistrza Vassilis Letsios opowiadał mediom o tym, że zniszczone zostały nadbrzeżne drogi, a miasto wkłada duży wysiłek w to, by ograniczyć skutki powodzi.

Na dwie godziny zamknięto odcinek autostrady łączącej Ateny z Koryntem. Lokalne podtopienia odnotowano również na popularnym wśród turystów Półwyspie Chalcydyckim na północy kraju.

 

 

 

Źródło: ENEX, eswd.eu, tvnmeteo