Według najnowszych badań, wystawienie ciężarnej kobiety na zanieczyszczenie powietrza może znacznie zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia astmy u jej dzieci, wnuków, a nawet prawnuków.

Naukowcy z Amerykańskiego Towarzystwa Fizjologicznego (APS) przebadali trzy pokolenia myszy – potomstwo samic narażonych na cząsteczki zanieczyszczonego powietrza.

Zespół badawczy porównał komórki pobrane z płuc poszczególnych pokoleń zwierząt i porównał je z komórkami zwierząt z grupy kontrolnej.

Potomstwo samic narażonych na zanieczyszczenia w trakcie ciąży posiadało znacznie zwiększony interleukin, które odpowiadają za regulację układu immunologicznego.

Interleukiny to grupa cytokin, czyli białek, które pobudzają komórki biorące udział w odpowiedzi odpornościowej organizmu (np. stymulują powstanie gorączki podczas stanu zapalnego organizmu).

 

Przełom w badaniach

Jak zauważono, wysoki poziom interleukin jest markerem diagnostycznym, który świadczy o wysokim ryzyku astmy. I chociaż poziom ten jest odpowiednio większy u pierwszej i drugiej generacji, ryzyko u następnych pokoleń również jest większe niż u zdrowego miotu.

Dodatkowo wystawienie na zanieczyszczenia skutkowało pewnymi zmianami epigenetycznymi.

W uproszczeniu oznacza to, że negatywne efekty oddziaływania zanieczyszczeń na matkę zostały przekazane potomstwu w ramach dziedziczności pozagenowej (dziedziczenie nie jest związane z mutacjami DNA).

Naukowcy odkryli, że nietypowa metylacja DNA – reakcja biochemiczna odpowiedzialna za prawidłowości w kodzie genetycznym – prowadzi do transpokoleniowego wzrostu ryzyka zachorowalności na astmę u kilku następujących po sobie pokoleń.

– Monitorowanie zmian w procesie metylacji DNA może przyczynić się do uznania astmy nie tylko za chorobę zapalną, ale też epigenetyczną (chorobą genetyczną nie związaną z mutacjami – red.) – tłumaczy Alexey Fedulov, jeden z badaczy.

– To może całkowicie odmienić metody terapii – dodaje.

 

Źródło: PAP, tnvmeteo

Polecane: