Do niecodziennego zdarzenia doszło ostatnio w niemieckim Essen. Stojące przed warsztatem samochodowym auta, dosłownie, zapadły się pod ziemię – i to,  na głębokość aż ośmiu metrów. Rzecznik miejscowej straży pożarnej wyjaśnił, że warsztat znajduje się na terenie dawnej kopalni węgla, więc przyczyną powstania potężnej dziury o głębokości ośmiu i szerokości dziewięciu metrów mogło być zawalenie się jednego z podziemnych korytarzy. Nie wykluczył jednak działania podziemnych wód. W tym niecodziennym wypadku nikt na szczęście nie ucierpiał.

Prawdopodobnie w samochodach, które zapadły się pod ziemię, nie było ludzi. Podobne niepokojące zdarzenia odnotowuje się jednak coraz częściej w różnych zakątkach świata. W połowie ubiegłego roku, w północnej części miasta Gwatemala, wiatr i gwałtowne deszcze utworzyły gigantyczną dziurę w ziemi, która pochłonęła obszar całego skrzyżowania. Świadkowie i mieszkańcy tamtejszej dzielnicy stwierdzili wtedy, że trzykondygnacyjny budynek nagle dosłownie się zapadł. Na przełomie października i listopada 2010 r. katastrofalny incydent odnotowano też w Niemczech, w niewielkiej miejscowości Schmalkalden. Na terenie jednego z osiedli – ni stąd, ni zowąd – pojawił się gigantyczny krater.

Potężna wyrwa miała promień 30 metrów i 25 metrów głębokości. Do powstałej dziury wpadł jeden samochód. Niektóre auta, które znajdowały się w okolicznych garażach, pojawiły się nagle na skraju potężnego krateru. Niewiele brakowało, by doszło do prawdziwego dramatu – wielki otwór „zatrzymał się” bowiem centymetry od domów. Z nie lada problemem zmagają się też mieszkańcy Czarnego Lądu, a czoło wielkiemu kataklizmowi stawić muszą władze RPA. W niektórych zakątkach tego kraju w ziemi zaczęły pojawiać się gigantyczne wyrwy. Wraz z ich wystąpieniem, pod ziemią zaczęły niknąć całe ludzkie siedliska. Grunt po prostu je zasysa! Władze w Republice Południowej Afryki zainicjowały już gigantyczną akcję ewakuacyjną. Przesiedleni zostaną mieszkańcy, których domostwa znajdują się obecnie w największym niebezpieczeństwie.