Detektory fal grawitacyjnych w Stanach Zjednoczonych i Włoszech odebrały sygnał zdarzenia, którego fizycy jeszcze nigdy nie obserwowali. Jak informuje The Australian National University (ANU), w minioną środę dostrzeżono zmarszczki czasoprzestrzeni, które powstały 900 milionów lat temu, gdy najprawdopodobniej czarna dziura pochłonęła gwiazdę neutronową. Do dramatycznego zdarzenia doszło 8550 trylionów (8 550 000 000 000 000 000 000) kilometrów od Ziemi.

Zdjęcie ilustracyjne

Czarne dziury i gwiazdy neutronowe to niezwykle gęste pozostałości umierajacych gwiazd, na różnym stadium ich ewolucji. Naukowcy, korzystający z uruchomionych w ciągu ostatnich kilku lat detektorów fal grawitacyjnych, zaobserwowali już sygnały pochodzące z łączenia się czarnych dziur i zderzeń gwiazd neutronowych. Najnowsza obserwacja wskazuje na trzeci ze spodziewanych procesów, pożeranie gwiazdy neutronowej przez czarną dziurę.

Odkrycie pozwala nam skompletować listę trzech zjawisk, których sygnałów naukowcy spodziewali się po uruchomieniu detektorów fal grawitacyjnych, podkreśla prof. Susan Scott z ANU Research School of Physics. Około 900 milionów lat temu, czarna dziura pożarła bardzo gęstą gwiazdę neutronową, jak Pac-Man, praktycznie natychmiast – dodaje Scott.

Bezpośrednio po zarejestrowaniu sygnału fal grawitacyjnych w stronę tego rejonu nieba skierowano ANU SkyMapper Telescope, ale nie udało się dostrzec żadnego sygnału w widzialnym zakresie fal świetlnych. Naukowcy wciąż analizują zebrane dane, wstępnie interpretują je jako dowód pochłonięcia gwiazdy neutronowej przez czarną dziurę, wciąż doprecyzowują jednak rozmiary i masę obu obiektów. Dopiero po zakończeniu tej pracy, wyniki zostaną oficjalnie opublikowane w jednym z czasopism naukowych.

Nigdy wcześniej nie odkryto czarnej dziury o masie mniejszej, niż 5 mas naszego Słońca i gwiazdy neutronowej większej, niż około 2,5 masy Słońca – podkreśla prof. Scott. Na tej podstawie jesteśmy silnie przekonani, że zaobserwowaliśmy właśnie czarną dziurę pochłaniającą gwiazdę neutronową – tłumaczy.

Prof. Scott przyznaje równocześnie, że jeśli jednak miałoby się okazać, że i tym razem zaobserwowano łączenie się dwóch czarnych dziur, sytuacja też byłaby bardzo ciekawa. Oznaczałoby to, że pożerany obiekt byłby bardzo małą czarną dziurą, o rozmiarach mniejszych, niż jakakolwiek znana nam wcześniej. To byłaby naprawdę wspaniała nagroda pocieszenia – dodaje Scott.

Aparatura do detekcji fal grawitacyjnych to najbardziej czułe instrumenty naukowe, jakie kiedykolwiek zbudowano. W jej skład wchodzą dwa detektory systemu LIGO (Advanced Laser Interferometer Gravitational-wave Observatory) w stanach Zjednoczonych i detektor Virgo, należący do European Gravitational Observatory we Włoszech.

 

 

 

Źródło: PhysOrg