Naukowcy badają gigantyczne gradobicie, które miało miejsce w Argentynie. Mieszkańcy sfotografowali tam gradziny, które miały rozmiary arbuza i poczyniły olbrzymie szkody.

17-centymetrowa gradzina spadła w rejonie Cordoby w Argentynie. Fot. Facebook / Severe Weather Europe / Victoria Druetta.

Villa Carlos Paz to miasto satelickie Córdoby, położone na jej zachodnim przedmieściu, zamieszkiwane przez 75 tysięcy osób. Właśnie znalazło się na czołówkach serwisów pogodowych, ponieważ odnotowano tam jedno z największych gradobić w historii meteorologii.

W lutym 2018 roku podczas gwałtownej burzy spadł grad, którego największe okazy miały średnicę aż 23,7 centymetra, czyli były niemal tak duże, jak arbuz. To niezwykłe zjawisko badają obecnie naukowcy z Uniwersytetu Stanu Pensylwania w USA.

17-centymetrowa gradzina spadła w rejonie Cordoby w Argentynie. Fot. Facebook / Severe Weather Europe / Victoria Druetta.

Lodowe bryły uszkadzały drzewa, uprawy na polach, przebijały dachówki, wybijały szyby w oknach, a także niszczyły karoserie samochodów. Szkody są olbrzymie. Na szczęście nikt nie został ranny, nie było też ofiar śmiertelnych, a przecież tak duże gradziny mogą zagrażać ludzkiemu życiu.

Naukowcy przez ostatnie 2 lata analizowali filmy i zdjęcia opublikowane w internecie przez naocznych świadków, a także przeprowadzali eksperymenty. Wywnioskowali z nich, że grad był większy od dotychczas największego jaki udało się zmierzyć. Ten spadł 23 lipca 2010 roku na miejscowości Vivian w stanie Południowa Dakota w USA.

W specjalnym oświadczeniu przedstawiciele amerykańskiej Narodowej Komisji ds. Ekstremów Klimatycznych (NCEC) stwierdzili wówczas, że największa zbadana gradzina miała średnicę 20 centymetrów, obwód 47 centymetrów i ważyła 0,8 kilograma.

Jeśli argentyńskie gradziny były od niej tylko nieco większe, to mogły ważyć nawet około 1 kilograma, a tym samym zagrozić kolejnemu rekordowi, tym razem odnotowanemu 14 kwietnia 1986 roku w powiecie Gopalganj w środkowym Bangladeszu na południu Azji. Zgodnie z oficjalnym pomiarem ważyła 1,02 kilograma. Nie wiadomo jednak, jaką miała średnicę i obwód.

Tak wygląda rekordowy grad, który spadł w 2010 roku na Vivian w Dakocie Południowej. Fot. NOAA.

Grad tworzy się w chmurze burzowej o nazwie Cumulonimbus, gdy złączają się ze sobą zamarzające krople wody. Unoszone są one przez prądy wstępujące na wysokość ponad 10 kilometrów, gdzie krople przy temperaturze minus 50 stopni zamarzają i z czasem zwiększają swoją objętość.

Jeśli prądy są bardzo silne, to bryły lodowe wirują w chmurze bardzo długo, a tym samym większe rozmiary osiągają i tym poważniejsze stanowią niebezpieczeństwo dla ludzi. Gradzina o średnicy 10 centymetrów, spadając na ludzką głowę z prędkością ponad 140 km/h, jest w stanie nie tylko nabić porządnego guza, lecz również spowodować wstrząśnienie mózgu, a nawet jego uszkodzenie.

Grad z 18 czerwca 2013 roku w Piasecznej Górze k. Kielc w woj. świętokrzyskim.

Jeśli przed gradzinami nie można się ukryć w bezpiecznym miejscu, to grad może nawet zabić. Zdarzały się już przypadki śmierci ludzi na skutek gradobić, ale dotąd jedynie w krajach tropikalnych. Podczas największych gradobić padały całe stada zwierząt hodowlanych.

W Polsce największe gradziny miały około 10 centymetrów średnicy. 11 czerwca 2019 roku spadły w okolicach Gorzowa Wielkopolskiego. Te największe miały nawet 12 centymetrów. Podobne gradobicie odnotowano 18 czerwca 2013 roku w Piasecznej Górze k. Kielc.

 

 

Źródło: Science Alert.
0 0 vote
Article Rating