Dziwne rzeczy dzieją się w Drodze Mlecznej. Z danych pochodzących z satelity Gaia wynika, że najbliższa naszemu Układowi Słonecznemu gromada gwiazd jest właśnie rozrywana przez oddziaływanie grawitacyjne jakiegoś masywnego obiektu, którego nie możemy zobaczyć.

Hiady i ich ogony pływowe. ESA/Gaia/DPAC, CC BY-SA 3.0 IGO; Podziękowania: S. Jordan/T. Sagrista

Dane z satelity Gaia ujawniły dowody na to, że położona najbliżej Słońca gromada gwiazd jest rozrywana grawitacyjnie przez masywną, ale niewidoczną strukturę w naszej galaktyce. Wyniki obserwacji ukazały się na łamach pisma „Astronomy & Astrophysics”.

O tym, że gromady gwiazd ulegają rozerwaniu wiemy od dawna. W podobnym ciasnym i gęstym skupisku obiektów, oddziaływania grawitacyjne mogą być dość gwałtowne. Do tego dochodzą zewnętrzne oddziaływania pływowe galaktyki. Wszystko to sprawia, że gromady zamieniają się z czasem w „strumienie” gwiazd, które rozciągają się wokół pierwotnych skupisk.

Podobne strumienie są trudne do zaobserwowania na niebie, ponieważ nie potrafimy dokładnie zmierzyć odległości między gwiazdami. Jednak satelita Gaia pracuje nad stworzeniem trójwymiarowej mapy Drogi Mlecznej z największą możliwą do osiągnięcia precyzją. Dlatego zbiera najdokładniejsze w historii dane o położeniu i prędkościach obserwowanych gwiazd.

 

Wiele nowych „ogonów” gwiazd

Gwiazdy „wyrwane” z gromad wciąż mają podobną prędkość jak te, które pozostają na swoich miejscach. Naukowcy dzięki analizie danych z Gai zidentyfikowali już wiele wcześniej nieznanych gromad z ogonami pływowymi – nitkami gwiazd, które zaczęły odrywać się od grupy zarówno przed, jak i za nią.

W 2019 r. dzięki danym z Gai astronomowie znaleźli dowody na istnienie ogonów pływowych w gromadzie gwiazd o nazwie Hiady, która znajduje się w gwiazdozbiorze Byka, w odległości zaledwie 153 lat świetlnych od Ziemi.

Przykuło to uwagę astronomów z Europejskiej Agencji Kosmicznej. Tereza Jerabkova wraz z zespołem zajęła się przeszukiwaniem tego obszaru. Naukowcy znaleźli setki nieznanych gwiazd związanych z Hiadami. Okazało się, że gromada ma około 60 lat świetlnych średnicy, a jej ogony pływowe rozciągają się na tysiące lat świetlnych.

 

Tajemniczy, masywny obiekt

Samo posiadanie takich ogonów jest normalne, jednak zespół zauważył coś dziwnego. Przeprowadzone symulacje wykazały, że w ogonie jest znacznie więcej gwiazd, niż powinno. Brakowało ich z kolei w samej gromadzie.

Astronomowie wykazali, że takie zjawisko może wywołać jedynie oddziaływanie grawitacyjne obiektu o masie około 10 milionów razy większej od masy Słońca. – Musiało dojść do bliskiej interakcji z tym naprawdę masywnym obiektem, przez co Hiady po prostu się roztrzaskały – mówi Jerabkova.

Problem polega na tym, że naukowcy nie zaobserwowali żadnego tak masywnego obiektu w pobliżu. Jednak astronomowie przekonują, że Wszechświat jest w rzeczywistości pełen niewidzialnych rzeczy. Konkretnie chodzi o ciemną materię, czyli tajemniczą masę, o której istnieniu możemy jedynie wnioskować na podstawie jej wpływu grawitacyjnego na obserwowane obiekty.

Naukowcy są zdania, że nawet 80 procent całej materii we Wszechświecie to ciemna materia. Uważają też, że miała ona duży wpływ na proces formowania się galaktyk, które obserwujemy dzisiaj, a wokół Drogi Mlecznej znajduje się skupisko ciemnej materii o średnicy niemal 2 milionów lat świetlnych.

Możliwe też że mniejsze skupiska ciemnej materii dryfują w samej galaktyce. Właśnie tym zjawiskiem naukowcy tłumaczą dziwne znikanie gwiazd w Hiadach.

Astronomowie są zdania, że ogony pływowe w gromadach gwiazd są doskonałymi miejscami do poszukiwania źródeł tajemniczych oddziaływań grawitacyjnych. – Dzięki teleskopowi Gaja, sposób w jaki widzimy Drogę Mleczną całkowicie się zmienił – mówi Jerabkova. – Nowe odkrycia pozwolą na mapowanie naszej galaktyki znacznie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej – dodaje.

 

 

 

ŹródłoESA

 

4 4 votes
Article Rating