We Francji coraz bardziej żywa staje się debata na temat zatrucia ołowiem okolic słynnej katedry Notre Dame. Pożar świątyni z 15 kwietnia uwolnił ponad 400 ton tego bardzo niebezpiecznego dla zdrowia pierwiastka. Dziś rusza nowy etap usuwania ołowiu z okolic świątyni. Stołeczna prefektura policji podjęła decyzję o zamknięciu dla pieszych i ruchu samochodowego dodatkowych ulic wokół katedry.

Prace przy odbudowie katedry, wstrzymane w lipcu z powodu zbyt wielkiej ilości pyłu ołowiowego w powietrzu, miały być wznowione w poniedziałek, ale termin przesunięto na 19 sierpnia.

Choć prefektura podkreśla, że najpierw sprawdzi, czy zastosowano się do dyrektyw inspekcji pracy, mieszkańcy i lekarze wyrażają wątpliwości, czy wnętrze rzeczywiście jest czyste, oraz obawy, że wznowienie prac będzie groźne dla okolicy świątyni.
Władze miejskie oskarżane są przez paryżan i niektóre stowarzyszenia o ukrywanie prawdy i brak troski o mieszkańców.

To zapewne początkowy entuzjazm wywołany wolą ratowania po pożarze narodowego i chrześcijańskiego symbolu, jakim jest paryska katedra, spowodował, że początkowo mało kto myślał o zanieczyszczeniu.

Debatowano o funduszach, technikach odbudowy i jej tempie, nie zwracając uwagi na rzadkie ostrzeżenia ze strony organizacji ekologicznych, a nawet komunikaty administracji. Te oświadczenia były następstwem ostrzeżeń organizacji pozarządowej Robin Hood, która w liście do odpowiednich ministerstw już w kwietniu wzywała do podjęcia kroków wobec „poważnego” zagrożenia zanieczyszczeniem setkami ton ołowiu z iglicy i dachu świątyni.

Mimo konferencji prasowych organizowanych przez stowarzyszenie w mediach panowała w tym temacie niemal całkowita cisza, a deputowani przygotowywali się do przegłosowania ustawy, która pozwoliłaby na pominięcie przy pracach nad odbudową Notre Dame wielu obowiązujących przepisów – ekologicznych, urbanistycznych czy dotyczących zdrowia publicznego.

Głośno zrobiło się dopiero pod koniec lipca, gdy ogłoszono, że Robin Hood złożyła do sądu skargę w sprawie nieinformowania o ryzyku, jakie dla mieszkańców i pracowników stanowi zanieczyszczenie ołowiem katedry i jej okolic.

 

 

Źródło: PAP