Wielu myśliwych z całej Polski zamierza zbojkotować masowe polowania na dziki, zarządzone przez Ministerstwo Środowiska. Odbędą się one w 8 województwach. Ma zginąć co najmniej kilkadziesiąt tysięcy zwierząt. To rzeź – mówią myśliwi i zapowiadają, że nie wezmą w nich udziału.

Wielkopowierzchniowe polowania na dziki zaczną się 12 stycznia i będą odbywać się co weekend. Choć nie ma jeszcze takiej decyzji, najprawdopodobniej będą prowadzone również w lutym. W planie jest odstrzelenie co najmniej kilkudziesięciu tysięcy dzików – nieoficjalnie mówi się jednak, że ma zginąć tak wiele zwierząt, jak to tylko możliwe. Chodzi o walkę z wirusem ASF.

Wielu myśliwych otwarcie krytykuje ministerialne plany. Jeden z nich, Marek Porczak z Jarosławia napisał list do kolegów, w którym apeluje o wstrzymanie się od uczestnictwa w masowych polowaniach:

„Drodzy Koledzy Myśliwi, w tej jakże przykrej dla nas chwili przypominam wszystkim o złożonym ślubowaniu myśliwskim, o tym że przyrzekaliśmy wykonywać polowania zgodnie z zasadami etyki łowieckiej, jak również dbać o dobro przyrody ojczystej. To nie były słowa rzucone na wiatr, to są słowa, które powinny towarzyszyć nam w całej naszej łowieckiej działalności. Zwracam się zatem do Was, abyście odmówili wzięcia udziału w tych nieprzemyślanych, nieskutecznych i nikomu niepotrzebnych rzeziach”

Sygnały o bojkocie akcji płyną z całego kraju. Myśliwi na forach i w mediach społecznościowych informują, że nie wezmą w niej udziału. Jak mówi w rozmowie Marek Porczak, tego typu masowe polowania mogą wręcz oznaczać wybicie dzików do ostatniej sztuki. Za kilka lat możemy dojść do takiego miejsca, że dzika będziemy mogli pooglądać tylko w zoo. A dzik jest bardzo istotnym elementem przyrody, zwłaszcza dla lasów jest pożytecznym zwierzęciem – przekonuje myśliwy.

Porczak zwraca też uwagę, że od połowy stycznia samice dzików są bardzo często w ciąży, więc nie powinno się do nich strzelać. Tymczasem podczas masowych polowań w styczniu i lutym myśliwi za odstrzał samicy mają dostać nawet 650 złotych. Myśliwi etyczni w życiu nie dokonają odstrzału lochy po 15 stycznia, bo locha jest wtedy wysoko prośna, jest to nie tylko nieetyczne ale też niehumanitarne – podkreśla Marek Porczak i dodaje, że jego apel spotkał się ze sporym, pozytywnym odzewem. Niewykluczone więc, że ostatecznie skala masowych polowań będzie mniejsza, niż wcześniej zakładano.

 

 

Źródło: rmf24