EKOSPŁYW jest inicjatywą prywatną służącą walce z zanieczyszczeniem rzek i finalnie – jezior oraz mórz.

Opon od ciągników jest już coraz mniej

Od ponad 10 lat na Mazowszu działa coraz większa grupa kajakarzy – wolontariuszy.
Sprzątają oni rzeki na południe od Warszawy. O działalności „ekospływu” i rozwoju tego zjawiska pisze Rafał Wyżgowski – jeden z członków grupy.

Człowiek musi sobie czasem posprzątać ))

Nowy trend proekologiczny

Rosnąca tendencja do życia w zgodzie z naturą przejawia się coraz silniej w całym społeczeństwie. To pozytywna tendencja. Wraz z coraz powszechniejszym użyciem polietylenu do produkcji kajaków, coraz więcej rzek staje się też po prostu dostępnych dla kajakarzy, którzy od kilku lat coraz powszechniej mówią o problemie zanieczyszczonych rzek. Widać to na portalach społecznościowych. Sprzątanie staje się koniecznością. Staje się też w jakiś sposób modne.

Pojawiają się ludzie sprzątający rzeki z kajaków i chwała im za to. Aktywizują się też dzięki temu wędkarze… i inne małe społeczności żyjące blisko rzeki. Z kajaka jedni sprzątają więcej, inni mniej, ale nawet pojedynczy spływ z jednym workiem śmieci jest często wydarzeniem które uświadamia szerokie masy społeczeństwa o problemie jaki mamy w całej Polsce. Sprzątana jest Warta, Odra… Akcje czyszczenia odcinków rzek są coraz częstsze i na mniejszych rzeczkach. Rzeki chcą by je sprzątać. Na zatorach (do których rękę przykładają pomocne bobry) gromadzi się zazwyczaj tyle śmieci, że ignoranta by poruszyło, a co dopiero kajakarza.
Nowe pokolenie jest też coraz bardziej wyczulone na potrzeby środowiska. Różnie bywa jednak z jednostkami. Wystarczy kilku niepokornych by zaśmiecić rzekę, ale i tych zapewne da się naprostować na dobrą drogę.

My mamy raczej podejście ilościowe do sprzątania. Warto sprzątać tam, gdzie ma to sens i jest najbardziej efektywne. Rzeki same tworzą zatory na których zatrzymuje się większość odpadów płynących. W lato sprzątamy dno rzek bo jest często płytko, zaś w zimie – brzegi nawet 50 metrów od koryta. Zimą nie ma trzcin i można sprzątnąć to co znajduje się w krzakach a wysoka woda i tak to kiedyś porwie i zaśmieci inne odcinki.
Podejście jakościowe mamy zaś do ludzi bo na nich opiera się wiara w czystszą rzekę. Zawsze zachęcamy do zabrania ze sobą kilku puszek znad spaceru przy rzece, lub też po prostu zadbania o swój skrawek brzegu.

Zasięg EKOSPŁYWÓW pod Warszawą (tylko w ciągu roku działania pomiędzy marcem 2020 a lutym 2021 – Ekospływ funkcjonuje od 10 lat) w dorzeczu rzeki Jeziorki. Kolorami czerwonymi oznaczono regularnie czyszczone odcinki rzek. Kolorem pomarańczowym oznaczono odcinki czyszczone ze średnią częstotliwością – wymagające okresowego zaangażowania. Kolorem szarym oznaczono odcinki czyszczone maksymalnie dwa razy do roku. Zaangażowanych łącznie: ~15 osób (regularnie 5-10). Suma ekospływów grupowych w sezonie (w ciągu roku): ~25 Suma ekospływów pojedynczych lub w tandemie: ~30 Pojedynczych spłynięć kajakiem: ~230 Zebranych śmieci: ~347 worków + 80 gabarytów (opony, AGD itp).

Czym jest „ekospływ”?

Ekospływy organizowane są od ponad 10 lat. Zajmujemy się gównie dorzeczem Jeziorki, która wpada do Wisły od zachodu a ciągnie się na przestrzeni ponad 60 km. Wraz z jej dopływami – zajmujemy się około 150 km rzek. Wiele odcinków sprzątamy wielokrotnie. To mnóstwo pracy, ale warto to robić.

W ciągu roku jesteśmy w stanie zebrać 250-300 worków samych drobnych śmieci (butelki, puszki, torby, folie, styropian itp.) co w ciągu ponad 10 lat działalności pozwala oszacować ich dotychczasową ilość na jakieś 3000 worków. Należy do tego dodać wszelkie gabaryty takie jak resztki sprzętu AGD, meble, komputery i opony – których ilości są porażające.

Śmiem twierdzić, że jest to jedna z pierwszych lub nawet pierwsza na taką skalę prywatna akcja czyszczenia rzek w Polsce. Istotne jest, by lokalne społeczności dbały o swoje otoczenie. To przy małych rzekach najwięcej się dzieje. Płynąc po Wiśle czy Odrze, na ich brzegach można zresztą znaleźć zazwyczaj tylko pojedyncze śmieci. W dużej rzece ta cała masa śmieci zasilających morze się po prostu „rozpływa”. Każdy lokalny mostek na małej rzece to miejsce które wymaga opieki i czujności mieszkańców. To tam toczy się wojna o czyste rzeki. Nie można takich lokalnych punktów traktować jako zsyp.

Na zatorach napotkać można pływające skarby

Słyszałem od wielu ludzi historie jak to ktoś się przeprowadził w nową okolicę i czerpie garściami z „natury” chodząc na spacery… podczas których „reklamówka śmieci do rzeki leci”. To smutne. Takie zachowania trzeba piętnować, ale bez uprzedniego zaangażowania części społeczeństwa i sprzątnięcia tego „stanu zastanego” jaki mamy – nawet rozbudowany system kar nie przyniesie żadnego rezultatu. Trzeba zmieniać mentalność ludzi. Kara podziała tylko na niektórych a największą karą jest zanieczyszczona rzeka w której nie ma życia.
Ludziom łatwiej jest natomiast dorzucić śmieci do już istniejącego bałaganu… Trudno z tym walczyć. Dlatego też trzeba angażować się całym sobą.

W ciągu ostatniego roku ekospływ regularnie odbywa od 6 do 8 osób (choć obecnie liczba ta sięga nawet 10 regularnie spływających) które są w stanie sprawnie posprzątać rzekę na danym odcinku. Odcinki liczą od 3 do nawet 20 km w zależności od pracy jaką trzeba lub można wykonać. Wszystko zależy bowiem od pory roku.
W zimie sprzątane są brzegi nawet do 50 metrów od brzegu gdyż rzeki wylewając niosą ze sobą śmieci które zalegają w trzcinach i mogą odpłynąć wraz z kolejną wysoką wodą. Trzciny nie pozwalają na penetrowanie brzegów w miesiącach ciepłych, dlatego też robimy to zimą.

TIC TAC i tylko dwa gramy plastiku w rzece więcej (gdy ktoś wyrzuca)

Sprzęt

Działamy za pomocą własnego sprzętu. Są to kajaki wycofane z użycia w wypożyczalni. Naprawiamy je i modyfikujemy dla potrzeb „ekospływu”. Dajemy więc też kajakom drugie życie. To najlepsza forma recyklingu. Dzięki temu na każdym kajaku jesteśmy w stanie jednorazowo przewieźć nawet do tysiąca litrów śmieci. Często zostawiamy nadwyżkę „skarbów” w umówionym punkcie i w czasie jednego dnia zbieramy drugą partię pełnych worków. W akcję od jej początku zaangażowany jest również właściciel wypożyczalni – złoty człowiek, dysponujący dodatkowym sprzętem, przyczepami i transportem dla uczestników. Ekospływ się rozwija. Potrzeby organizacyjne są coraz większe.

Ostatnie działania

Zabawne i ciekawe historie

W ciągu lat działalności wytworzyliśmy już niemalże wspólną „kulturę zbieraczy”. Śmiejemy się, że poszukujemy „skarbów”.
Niemniej jednak sprzątając rzeki można natrafić na prawdziwe skarby. Inicjator ekospływu wyłowił 10 lat temu z dna rzeki zabytkowy krzyż tuż przy kościele w miejscowości Jazgarzew. Jest to chyba najcenniejszy przedmiot znaleziony w rzece Jeziorce i prawdziwy skarb historii.

Coraz częściej ludzie wykazują się też czujnością obywatelską.
W ten sposób „ukradziono” nam już kilka razy śmieci (których nie pilnowaliśmy zbyt dobrze). Okazywało się później że worek ze śmieciami został zawleczony przez porządnego obywatela do drogi publicznej w ramach ratowania rzeki.

Czasem też efekty naszej pracy (w postaci dziesiątek worków ze śmieciami ustawionymi przy mostach lub drogach gdzie możemy je odebrać lub też robią to lokalne władze w porozumieniu z nami) zostały opisane w gazetach jako przykład na śmiecenie przy rzece… bo nikt o zdrowym rozsądku nie pomyśli że to są śmieci WYŁOWIONE z rzeki. Wielce pozytywne są wyjaśnienia tych historii – gdy wszystko dobrze się kończy… a złość ludzka przeradza się w falę życzliwości.
Niemniej jednak uznajemy, że nie jesteśmy normalnymi ludźmi, jako że normalni ludzie wolą siedzieć przed telewizorem w cieple, zajmując się swoimi własnymi sprawami. Pracujemy jednak nad tym, by nasza wizja normalności rozszerzała się na coraz większą liczbę osób… i to działa.

Ludzie wyrzucają dosłownie wszystko

Rozwój

W zasadzie ekospływ coraz bardziej polega na prywatnym kolektywnym wysiłku coraz większej grupy osób. Powstające lokalnie firmy wypożyczające kajaki powielają model działania sprzyjający ich działalności. Zależy im bowiem na czystej rzece. Ekospływ daje dobry przykład. Współistnienie działalności proekologicznej z prowadzeniem działalności w sektorze sportu i rekreacji wodnej ma po prostu sens. Jedni robią więcej, inni mniej. Korzystają jednak z tego wszyscy a przede wszystkim przyroda.
Lokalne władze coraz częściej reagują na nasze działania, choć przyznam że wszystko odbywa się na zasadzie kilku dobrych kontaktów z ludźmi dobrej woli, którzy nie czekając na administracyjna machinę, sami wspomagają nas choćby odbiorem śmieci przez lokalne firmy sprzątające, mające podpisane umowy na terenie gmin i powiatów przez które płyną rzeki przez nas sprzątane.

Jacek

Śmieci

W rzece znajdujemy przeważnie puszki i butelki. Jest jednakże również wiele kanistrów, paczek po produktach spożywczych. Przeważa więc plastik. Na drugim miejscu – szkło. Na terenie który regularnie sprzątamy wyciągnęliśmy już większość opon. Są jednak miejsca w których opon jest tak dużo ,że trzeba będzie przyjechać z koparką, naczepą i ciągnikiem by się ich pozbyć. Mowa o całych setkach opon którymi najwyraźniej w latach 90-tych ktoś umacniał brzegi. Jest to zadanie na następne 10 lat działania ekospływu. Mówią o nas już media lokalne a i czasem ogólnopolskie. Władza ma więc pojęcie o naszym istnieniu.
Najciekawszymi do usuwania „skarbami” są opony od ciągników, które leżą czasem zamulone w dnie rzeki. Rocznie wyciągamy takich kilkanaście a nawet kilkadziesiąt. Zalegają w miejscach oddalonych od najbliższej drogi nawet o 2-3 kilometry, zaś pola z których były niegdyś wrzucane do rzeki są teraz najczęściej zarosłe przez trzciny i krzaki. To musi być zabrane przez kajakarzy.

Zadowolona krasula

Problemy i przyszłość

Największym problemem jest ciągły napływ nowych odpadów w konkretnych miejscach rzeki. Mowa tu o „zsypach” które działają czasem na dużą skalę. Widać, że ktoś czasem zrzuca 10-15 worków śmieci do rzeki. Trudno wyobrazić sobie mentalność takich ludzi.
Dlatego też planujemy wdrożenie monitoringu w miejscach zrzutu dużych partii odpadów do rzek (oczywiście w ramach badań socjologicznych i poznania tej mentalności). ;) Wiąże się to jednak z dużymi kosztami – w tym kosztami utrzymania. Obecnie działalność nasza finansowana jest ze środków prywatnych i polega na całkowitym wolontariacie. Niemniej jednak jakaś forma monitoringu zostanie w ciągu najbliższego roku lub dwóch wdrożona w newralgicznych miejscach.
Oczywiście stale do rzeki dostają się odpady podmywane z brzegów, na których przez lata (zapewne głębokiego PRL-u) funkcjonowały lokalne składowiska śmieci. Ludzie zakopywali problemy… Teraz te problemy są podmywane i spływają do mórz. Cykl obiegu plastiku w przyrodzie funkcjonuje niestety sprawnie. Odkładanie problemów i stosowanie półśrodków zazwyczaj wiąże się z większymi kosztami środowiskowymi w przyszłości. Pod tym względem przyszłość już nastała.

Punkt odbioru przy drodze

Naszym celem jest zadbana rzeka z której korzystają ludzie i zwierzęta. Idealnie byłoby gdyby do Jeziorki wróciły raki. To jednak bardziej skomplikowana sprawa związana z funkcjonowaniem okolicznych oczyszczalni. Obecnie nasze działania coraz silniej oddziałują na lokalną społeczność. Ludzie dziękują nam za naszą pracę gdy widzą nas z brzegu.
Stale poszukujemy chętnych do wzięcia udziału w ekospływach. Ostatecznie – każdy może też posprzątać własną okolicę.

Do akcji dołącza coraz więcej wolontariuszy, więc możliwe że w ciągu roku lub dwóch zorganizowana zostanie druga grupa kajakarzy – przyjaciół Jeziorki. Myślimy też nad założeniem stowarzyszenia.

Odnosimy sukcesy. Widać to po czystości rzeki w miesiącach letnich. Odcinki sprzątane – przez dłuższy okres takimi pozostają. Śmieci z roku na rok jest również coraz mniej poza niechlubnymi wyjątkami. Jest to zasługą również tego, że sprzątamy brzegi rzeki. Jeśli nikt nie będzie dosypywał śmieci – w końcu wygramy tę walkę.
Trzeba jednak stale monitorować rzekę i dbać o jej naturalny charakter.

Osoby chętne do pomocy mogą się ze mną skontaktować: rafp37o2.pl

Wiele odcinków rzeki aż się prosi by zejść na brzeg

W oczekiwaniu na zrzut do punktu odbioru przeładowanym kajakiem (5 worków)

Śmieci kryją się wszędzie

Śmieci kryją się wszędzie

Sprzątanie brzegu a kajaki spływają same pod kontrolą jednego z uczestników

Poza oponami – inne części samochodowe również pasują do krajobrazu rzeki… wg niektórych

Miejsce odbioru

Miejsce odbioru części znalezisk

Jedno z miejsc zrzutu nadwyżki – i płyniemy dalej

Czyściejsza rzeka i brudniejszy kajak

Czasem napotyka się spakowane śmieci co napawa zadumą i zadziwieniem ludzką pomysłowością

Co najmniej dwa pełne worki na ekospływie to standard w jednym kajaku

Bardzo zaniedbane miejsce

Bardzo zaniedbane miejsce nad którym trwają prace (na raz się nie da posprzątać)

Ostatnie działania

Panorama_folie i banery

 

Opracowanie, zdjęcia i filmy: Rafał Wyżgowski
5 2 votes
Article Rating