Koronawirus SARS-CoV-2 jest niezwykle skuteczny w infekowaniu ludzkich tkanek. To między innymi dlatego jest on tak groźny dla ludzi. Międzynarodowy zespół badaczy z wielu europejskich krajów dokonał ważnego odkrycia. Okazuje się, że wirus powodujący u ludzi COVID-19, wykorzystuje specjalny receptor nazywany Neuropiliną-1, co daje mu przewagę i ułatwia wnikanie do organizmu.

Badania przeprowadził międzynarodowy zespół pod kierownictwem neurobiologa Mika Simonsa z Uniwersytetu Technicznego w Monachium i wirusologa Giuseppe Balistreri z Uniwersytetu w Helsinkach. Naukowcy w badaniach opublikowanych na łamach „Science” starali się znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego nowy koronawirus jest tak zakaźny.

Neuropilina-1

Neuropilina-1 to białko, które występuje obficie w ludzkich tkankach, drogach oddechowych, naczyniach krwionośnych i neuronach. Za jego sprawą wirus może łatwiej wnikać do organizmu – uważają badacze. Wcześniej odkryto, że enzym o nazwie ACE2 pomaga SARS-CoV-2 w łączeniu się z powierzchnią komórek, zaś enzym TMPRSS2 pomaga w infekowaniu poszczególnych komórek.

– Fakt, że SARS-CoV-2 wykorzystuje receptor ACE2 do infekcji naszych komórek był znany, ale na zakaźność wirusów wpływa bardzo wiele czynników – mówi dr Balistreri. W przeciwieństwie do innych wirusów układu oddechowego, SARS-CoV-2 infekuje również górne drogi oddechowe, w tym błonę śluzową nosa, przez co w konsekwencji szybko się rozprzestrzenia. – Ten wirus jest w stanie opuścić nasz organizm nawet wtedy, gdy po prostu oddychamy lub mówimy – dodaje Balistreri.

Aby lepiej zrozumieć ten mechanizm naukowcy postanowili porównać koronawirusa SARS-CoV, który doprowadził do znacznie mniejszej epidemii w 2003 r. z SARS-CoV-2. – Punktem wyjścia do naszych badań było pytanie, dlaczego oba koronawirusy rozprzestrzeniają się w tak odmienny sposób, nawet jeśli używają w tym celu tego samego głównego receptora ACE2 – wyjaśnia współautor badań Ravi Ojha.

 

Tajemniczy dodatkowy „klucz” na powierzchni wirusa

Naukowcy dokładnie przyjrzeli się białku, które znajduje się powierzchni wirusa. Stanowi ono jakby kolce, haki zakotwiczające wirusa w komórkach. Balistreri przyznał, że kiedy sekwencja genomu SARS-CoV-2 stała się dostępna pod koniec stycznia, naukowców coś zaskoczyło. W porównaniu ze starszym krewniakiem, nowy koronawirus posiadał „dodatkowy kawałek” na powierzchni białek. Podobny znajduje się również w kolcach wielu innych niszczycielskich ludzkich wirusów, w tym między innymi Eboli, HIV i wysoce zjadliwych szczepów ptasiej grypy.

I to doprowadziło naukowców do odpowiedzi. Dzięki współpracy m.in. z wirusologiem Ari Heleniusem ze Szwajcarii i biologiem Tambet Teesalu z Estonii, tajemnica została rozwiązana: dodatkowy klucz wiąże się z Neuropiliną-1. W sumie podobne rezultaty badań nad wpływem białka na rozprzestrzenianie się wirusa uzyskało ponad 30 naukowców z Niemiec, Finlandii, Estonii i Australii. Co ciekawe, niezależny zespół naukowców z Uniwersytetu w Bristolu w Wielkiej Brytanii, również uzyskał podobne wyniki i potwierdził, że szybkie zakażanie się wirusem wiąże się bezpośrednio z Neuropiliną-1. Obaydwa badania uzupełniają się wzajemnie.

 

Powstanie nowa strategia antywirusowa?

Naukowcy w warunkach laboratoryjnych byli w stanie zablokować działanie Neuropiliny-1 przeciwciałami, co znacząco ograniczało poziom zakażeń w komórkach. – Możemy pomyśleć o białku ACE2 jako o drzwiach wejściowych wirusa do komórki. Z kolei Neuropilina-1 jest czynnikiem, który kieruje wirusa do drzwi – przekonuje Balistreri.

– Jest zbyt wcześnie, aby spekulować, czy blokowanie Neuropiliny-1 będzie można zastosować w terapii leczenia COVID-19, ponieważ nie znamy ewentualnych skutków ubocznych takich działań. Trzeba będzie się temu przyjrzeć w przyszłych badaniach. Obecnie nasze laboratorium testuje działanie nowych cząsteczek, które zaprojektowaliśmy specjalnie w celu przerwania połączenia między wirusem a Neuropiliną-1. Wstępne wyniki są bardzo obiecujące – mówi Balistreri.

 

Do 7 miesięcy mogą się utrzymywać przeciwciała koronawirusa

Przeciwciało (pomarańczowe) związane z białkiem wypustu powierzchniowego SARS-CoV-2 może blokować infekcję. (ILUSTRACJA) V. ALTOUNIAN / SCIENCE

Jak informują portugalscy naukowcy, przeciwciała wytworzone przez układ immunologiczny zakażonej koronawirusem osoby mogą utrzymywać się w organizmie przez nawet 7 miesięcy po pojawieniu się objawów.

Badania objęły około 500 osób, które przeszły Covid-19. Okazało się, że poziom przeciwciał wzrastał u nich gwałtownie przez trzy tygodnie po pojawieniu się objawów, by potem opaść i ustabilizować się na poziomie wykrywalnym u 90 procent z nich nawet do siedmiu miesięcy później.

Co optymistyczne, to fakt, że przeciwciała te przez cały czas pozostawały aktywne, zdolne do neutralizowania koronawirusa, ich poziom nie zależał też od wieku zakażonych.

To dobra wiadomość z punktu widzenia zarówno czasowej odporności, jak i szans na stworzenie skutecznej szczepionki. O tym jednak, co dzieje się po czasie dłuższym, niż 7 miesięcy z oczywistych względów dopiero będziemy się dowiadywać.

 

 

Źródło1, źródło2Uniwersytetu w Helsinkach

 

 

 

 

0 0 vote
Article Rating