Ogromna niekontrolowana epidemia – tak lekarze z Kurganu w azjatyckiej części Rosji oceniają sytuację z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. W liście do prezydenta Władimira Putina proszą o przysłanie wsparcia, medyków wojskowych.

Osoby chore na COVID-19 leżą na klatkach schodowych

„Nawet włoska Lombardia w najgorszym czasie w porównaniu z obwodem kurgańskim to była po prostu bajka” – napisali do Władimira Putina lekarze z obwodu kurgańskiego. Medycy proszą o przysłanie wsparcia, zanim „ludzie zaczną umierać na ulicach” – podała rosyjska redakcja BBC, powołując się na treść apelu. Wcześniej informację o liście oraz jego treść opublikował portal ura.ru.

Osoby chore na COVID-19 leżą na klatkach schodowych

Według medyków regionalny system ochrony zdrowia przeżywa „całkowity krach” – w szpitalach nie starcza miejsc, brakuje personelu i sprzętu, pogotowie ratunkowe jest przeładowane. „Na 60-osobowym oddziale pracują dwie pielęgniarki i jeden lekarz w szpitalu specjalizowanym, w przekwalifikowanym sytuacja jest jeszcze gorsza. Chorzy całymi dniami czekają na przyjazd pogotowia, a na przyjazd lekarza z przychodni – tydzień lub więcej” – napisali lekarze.

Informują również o tym, że „niekontrolowane ogniska epidemii wybuchają praktycznie we wszystkich przedsiębiorstwach”, a także o wysokim wskaźniku zachorowań wśród lekarzy szpitali i przychodni, a także we władzach lokalnych.

Apel podpisali lekarze czterech szpitali, które walczą z koronawirusem. Jego kopie skierowano również do premiera Rosji Michaiła Miszustina i głównej epidemiolog kraju Anny Popowej. Według autorów pisma władze regionalne nie podjęły stosownych działań, milczą o problemach i zaniżają statystykę. „Proszę nie oceniać sytuacji na podstawie słów naszych urzędników, a skierować do regionu komisję, by jej członkowie mogli osobiście się przekonać, jak straszna jest sytuacja” – podali.

Na końcu listy

Rosyjska redakcja BBC podkreśliła, że według statystyk resortu ochrony zdrowia obwód kurgański jest na końcu listy rosyjskich regionów pod względem liczby lekarzy. W 2018 roku na 10 tysięcy mieszkańców przypadało 24,2 lekarza, w 2019 – 23,8. Średnio w Rosji w 2018 roku wskaźnik ten wynosił – 37,4.

Lokalny departament ochrony zdrowia informował na początku października, że w obwodzie brakuje ponad tysiąc lekarzy i pracowników medycznych.

Sygnatariusze listu skarżą się również, że zamiast doświadczonych lekarzy do pracy są kierowani studenci. Według kurgańskich medyków poprawić sytuację może tylko wsparcie w postaci medyków wojskowych, a także budowa nowego szpitala zakaźnego, jak te, które powstały już w związku z epidemią w 16 innych regionach Rosji.

Na początku października portal ura.ru relacjonował, że władze Kurganu zaprosiły lekarzy z innych miast, by wsparli miejscowych fachowców walce z koronawirusem.

Rosyjska sekcja Radia Swoboda przypomniała, że liczba potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem w 827-tysięcznym obwodzie kurgańskim sięgnęła 5539, z powodu COVID-19 zmarło 81 osób.

 

W Belgii lekarze mają przychodzić do pracy gdy bezobjawowo przechodzą zakażenie koronawirusem

Lekarze z dziesięciu belgijskich szpitali powinni pojawiać się w pracy, nawet jeżeli sami przechodzą zakażenie koronawirusem w sposób pozwalający im kontynuować pracę – pisze BBC. Minister zdrowia Belgii przyznał, że władze „nie są wstanie dłużej kontrolować tego, co się dzieje”.

Lekarze w belgijskim mieście Liege zostali poproszeni, by w razie wzrostu liczby zakażeń przychodzili do pracy, nawet jeśli sami zakażeni są koronawisusem. Jak podaje BBC, co czwarty pracownik personelu medycznego z Liege choruje na już na COVID-19.

Obecnie 10 belgijskich szpitali wezwało swoich pracowników, u których potrwierdzone obecność koronawirusa, ale którzy nie przejawiają symptomów zakażenia, o powrót do pracy.

Szef belgijskiego związku lekarzy tłumaczył BBC, że nie mają oni wyboru, jeżeli nie chcą, by system szpitalny runął w ciągu kilku dni. Philippe Devos przyznał, że oczywiście wiąże się to z ryzykiem przenoszenia wirusa na pacjentów.

W Liege jedna na trzy badane osoby otrzymuje pozytywny wynik testu. Pacjenci przenoszeni są ze szpitala do szpitala, a placówki przekładają mniej pilne zabiegi na inny termin. Kilka dni wcześniej minister zdrowia Frank Vandenbrouke ostrzegł, że kraj stoi w obliczu „tsunami” zakażeń, a władze „nie są w stanie dłużej kontrolować tego, co się dzieje”.

 

„Wielu obywateli nie zdaje sobie sprawy z tego, co nas czeka”

Federalny rzecznik ds. walki z koronawirusem Yves Van Laethem ostrzegł w poniedziałek, że jeżeli obecny wzrost liczby osób przyjmowanych na oddziały intensywnej terapii z powodu zakażenia utrzyma się, w ciągu 15 dni może liczba pacjentów może osiągnąć 2 tysięcy, co oznacza maksymalną pojemność. – Wskaźnik hospitalizacji podwaja się co 8 dni. Powinniśmy przekroczyć próg 1000 pacjentów na intensywnej terapii w ciągu 4 dni, do końca tygodnia – powiedział cytowany przez RTL. Dodał, że władze martwi to, że chociaż wskaźnik infekcji jest nadal znacząco wysoki wśród osób w wieku od 20 do 30 lat, choruje coraz więcej osób starszych.

Liczba infekcji i hospitalizacji w Belgii z powodu COVID-19 cały czas rośnie. Między 19 października a 25 października każdego dnia hospitalizowano średnio 468 pacjentów z koronawirusem, co stanowi 85-procentowy wzrost w porównaniu z poprzednim tygodniem – informują belgijskie media. Obecnie w szpitalach przebywa łącznie 4827 pacjentów z koronawirusem, z których 757 znajduje się na oddziałach intensywnej terapii. 384 pacjentów jest podłączonych do respiratorów.

Od początku pandemii w Belgii zachorowało już ponad 333 tysiące osób. Z powodu COVID-19 zmarło blisko 11 tysięcy Belgów.

 

80 procent pacjentów chorych na COVID-19 ma niedobór witaminy D

U nawet 80 proc. pacjentów chorych na Covid-19 stwierdza się niedobór witaminy D – piszą na łamach czasopisma „Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism” naukowcy z University of Cantabria w Santander. Wyniki ich badań wskazują przy tym, że ów niedobór jest częściej obserwowany u mężczyzn. Autorzy pracy zwracają uwagę na wcześniejsze doniesienia o tym, że witamina D ma istotne znaczenie dla prawidłowej pracy układu immunologicznego.

Witamina D to wytwarzany w organizmie pod wpływem promieniowania słonecznego i wchłaniany z pożywieniem hormon, który pobudza procesy wchłaniania wapnia i fosforu, mając istotny wpływ na prawidłową budowę kości. Badania naukowe wskazują, że niedobór witaminy D może mieć zły wpływ na działanie między innymi układu krążenia, może przyczyniać się do stanów alergicznych i cukrzycy. Wiadomo przy tym również, że bardzo szkodliwy może być nadmiar witaminy D, dlatego zwraca się szczególną uwagę na to, by przy przyjmowaniu zawierających witaminę D preparatów nie przekraczać zalecanej dawki.

Autorzy pracy przeprowadzili badania wśród 216 chorych na Covid pacjentów szpitala Uniwersyteckiego Marqués de Valdecilla w Santander. Okazało się, że 80 procent z nich miało niewystarczający poziom witaminy D. Niedobór był przy tym częstszy u mężczyzn niż kobiet i towarzyszył mu zwykle podwyższony poziom markerów stanów zapalnych, ferrytyny i D-dimerów.

Uważamy, że niedobór witaminy D powinien być diagnozowany i korygowany, szczególnie u osób silnie zagrożonych cieżkim przebiegiem Covid-19, czyli osób starszych, cierpiących na choroby współistniejące, czy pensjonariuszy domów opieki społecznej – mówi współautor pracy, dr José L. Hernández z University of Cantabria. Podawanie witaminy D rekomendujemy także w przypadku pacjentów z Covid-19, u których obserwujemy niedobór. To może wspomóc zarówno ich układ mięśniowo-szkieletowy, jak i immunologiczny. 

 

Kontrowersje dotyczące wcześniejszych badań znaczenia witaminy D

We wrześniu na łamach czasopisma „PLOS ONE” pojawiły się doniesienia o tym, że witamina D może chronić przed poważnym przebiegiem Covid-19. Czasopismo opublikowało właśnie komentarz, który stawia tamte wyniki pod znakiem zapytania. Redakcja czasopisma zwraca uwagę na to, że autorzy mogli wyciągnąć zbyt daleko idące wnioski w dziedzinie, która przekraczała ich kompetencje. Być może recenzja tamtego artykułu była zbyt pobieżna. Autorzy z Teheranu i Bostonu też wzywali do uzupełniania niedoboru witaminy D. Ich stwierdzenia o tym, jak bardzo może to poprawić rokowania pacjentów z Covid-19 wydają się jednak przesadzone. Na domiar złego, mimo że autorzy deklarowali brak sprzecznych interesów, okazało się, że w przypadku jednego z nich takie sprzeczne interesy mogą istnieć. Po wyjaśnieniach autorów sprawa będzie dalej analizowana.

 

W Polsce Żandarmeria Wojskowa zyskuje uprawnienia policji

Od środy 28 października Żandarmeria Wojskowa zyska – decyzją premiera Mateusza Morawieckiego – uprawnienia policji. Żołnierze mają pomagać w ochronie bezpieczeństwa i porządku publicznego: decyzja szefa rządu ma związek z gwałtownym wzrostem zachorowań na Covid-19 i będzie obowiązywała aż do odwołania stanu epidemii. Rządzący podkreślają, że to nie pierwsza taka sytuacja – pomijają jednak fakt, że od momentu wybuchu w Polsce epidemii wojskowi nie mieli jeszcze tak szerokich uprawnień.

Zarządzenie Mateusza Morawieckiego o skierowaniu Żandarmerii Wojskowej do pomocy policji, datowane na 23 października, opublikowane zostało w Monitorze Polskim w poniedziałek – i natychmiast wywołało serię komentarzy w mediach społecznościowych.

Na przykład poseł Konfederacji Artur Dziambor pisał: „Daleko zaszło… Nie, to nie fejk”.

Do komentarzy w mediach społecznościowych odniósł się rzecznik rządu Piotr Müller.

„W związku z sensacyjnymi nagłówkami dotyczącymi wsparcia Żandarmerii Wojskowej w zakresie działań związanych z Covid-19 przypominam, że analogiczne decyzje były wydane wiosną tego roku. Z oczywistych względów były przyjęte pozytywnie, jako element wsparcia walki z epidemią” – napisał.

Również MON podkreśliło, że takiej pomocy Żandarmeria udzielała policji również podczas pierwszej fali epidemii i że „to standardowe działania, które nie mają związku z manifestacjami. Żandarmeria pomaga m.in. w kontrolowaniu przestrzegania kwarantanny”.

Jak jednak zauważa dziennikarz RMF FM Patryk Michalski, choć prawdą jest, że Żandarmeria Wojskowa wspomagała inne służby już wcześniej, to od momentu wybuchu epidemii w Polsce żołnierze nie mieli jeszcze tak szerokich uprawnień – i ten fakt jest przez rządzących pomijany.

Mateusz Morawiecki, od kiedy stoi na czele rządu, wydał pięć zarządzeń, które przyznawały Żandarmerii Wojskowej kompetencje policji.

Ostatni raz taka decyzja zapadła w listopadzie ubiegłego roku – z okazji Narodowego Święta Niepodległości – i obowiązywała tylko jeden dzień.

Wcześniej decyzje takie wydawane były również przy okazji szczytu klimatycznego czy na czas planowanej wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa.

Najdłużej takie zarządzenie obowiązywało kilkanaście dni.

Najnowsze zarządzenie premiera obowiązywać będzie do momentu odwołania stanu epidemii, a na jego mocy żołnierze będą mogli np. wylegitymować każdego, zatrzymać w razie podejrzenia popełnienia przestępstwa, przeprowadzić kontrolę osobistą, zastosować środki przymusu bezpośredniego, a nawet – w określonych przypadkach – użyć broni palnej.

 

 

Źródło 1, źródło 2: PAP, Radio Swoboda, ura.ru
5 2 votes
Article Rating