Na autostradzie na Węgrzech doszło do wypadku polskiego autokaru, który wracał z Bułgarii. Jedna osoba zginęła, a 34 zostały ranne – podało w niedzielę Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia. Jak poinformowała agencja MTI, polskim autokarem jechało 46 osób, w tym dwóch kierowców. 34 osoby zostały ranne. Konsul honorowy RP w Segedynie Karol Biernacki przekazał, że jedna osoba jest ciężko ranna. Wcześniej pojawiały się informację o trzech takich osobach, w tym pięcioletnim

dziecku. Konsul przekazał, że zarówno pięcioletnia dziewczynka, jak i jedenastoletni chłopiec, którzy byli w autokarze, są w stanie dobrym, ich zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

„Autokar zjechał z autostrady i stoczył się do rowu”

Policja cały czas ustala przyczynę wypadku, na razie nie jest ona znana. Węgierskie służby przekazały, że autokar zjechał z autostrady i stoczył się do rowu.

Do wypadku doszło na autostradzie M5 na wysokości miasta Kiskunfelegyhaza. Autokar jechał w kierunku Budapesztu, po wypadku droga w stronę stolicy była całkowicie zamknięta.

Informację o wypadku potwierdziło polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jak przekazał resort w komunikacie, autokar wiózł Polaków z Bułgarii do Polski. MSZ przekazało, że poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych. „Na miejscu zdarzenia znajduje się konsul honorowy, który w szpitalu pomaga lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi” – czytamy.

Szczerski: jestem w kontakcie z ambasadą w Budapeszcie

Prezydencki minister Krzysztof Szczerski poinformował, że „z polecenia prezydenta” jest w kontakcie z ambasadą RP w Budapeszcie. „Pomoc medyczna i konsularna została zabezpieczona” – zapewnił.

 

 

 

Źródło: PAP
0 0 votes
Article Rating