Zaczyna się jak gra, a kończy czasem tragicznie. Tak było w przypadku dziesięcioletniej dziewczynki z Włoch. Podjęła internetowe wyzwanie i przypłaciła to życiem.

Dziś to głównie w sieci kręci się ich świat i właśnie tam dzieciom i młodzieży najłatwiej wpaść w sieć niebezpieczeństw. – Szczególnie teraz, w dobie pandemii, czas korzystania z internetu rośnie i w tym internecie dzieją się rzeczy zagrażające bezpieczeństwu dzieci – zwraca uwagę Łukasz Wojtasik, związany z Fundacją „Dajemy Dzieciom Siłę”, ekspert do spraw bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie.

Internetowe wyzwanie doprowadziło do tragedii

Zagrażają między innymi internetowe wyzwania – śmiertelnie niebezpieczne gry. – Zjedzenie kaktusa, połknięcie kapsułki do prania, szereg zachowań realnie zagrażających życiu – wylicza Wojtasik. – Blackout challenge, podduszanie się – ile jestem w stanie wytrzymać, kiedy paskiem czy szalikiem się podduszam – dodaje dr Maciej Dębski, prezes fundacji Dbam o Mój Zasięg.

Jedno z wyzwań we Włoszech doprowadziło do tragedii. 10-letnia Antonella została znaleziona nieprzytomna w łazience. Kiedy wykonywała zadanie, zatrzymało się jej serce. Dziewczynka zmarła. Sprawę opisują media na całym świecie. – O niczym nie wiedzieliśmy. Nie mieliśmy pojęcia, że nasza córka bierze udział w jakiejś grze. Myśleliśmy, że tylko tańczy i ogląda teledyski – mówi ojciec Antonelli Sicomero.

Łukasz Wojtasik zwraca uwagę, że „większość dzieci korzysta z sieci bez jakiegokolwiek komentarza osoby dorosłej”. Przez to nie potrafią odróżnić dobra od zła ani dostrzec potencjalnego zagrożenia, a dzisiaj internautami są już kilkuletnie dzieci. – Jeżeli rodzic już chce dać dziecku telefon z internetem, to musi wziąć na siebie rolę strażnika – podkreśla Maciej Dębski.

„Najważniejsze, że dziecko widzi, że jest przedmiotem zainteresowania”

Rodzic powinien pełnić rolę strażnika i przewodnika, który wirtualny świat objaśnia w realu i nie zostawia dziecka w sieci samemu sobie. W badaniach fundacji Dbam o Mój Zasięg grubo ponad połowa uczniów przyznała, że rodzice nie uczą ich odpowiedzialnego korzystania z internetu. – Wszędzie tam, gdzie szukamy nowych treści, szukamy nowych gier, nie zostawiamy tej decyzji samemu dziecku, tylko je w tym wspieramy i wybieramy razem – mówi Martyna Różycka, kierowniczka zespołu dyżurnet.pl.

– Nazywanie po imieniu tego, co jest fake newsem, co jest challenge’em, dlaczego to jest zagrażające, dlaczego nie należy naśladować patonadawców prezentujących w sieci patologiczne treści, a dzieci bezkrytycznie je naśladują, dlatego żeby zaistnieć, ale też dlatego, że nikt im nie powiedział, że to jest złe – wylicza Łukasz Wojtasik.

Obok edukacji ważne jest też rodzicielskie zaangażowanie. Jak może wyglądać? – Jeżeli mamy gracza w domu, to spróbujmy przejść jego wszystkie misje, zobaczyć, jak buduje postać, z kim gra – zachęca Martyna Różycka. – To jest najważniejsze, że dziecko widzi, że jest przedmiotem zainteresowania swojego rodzica, pozytywnego, wspierającego – dodaje.

 

Źródło: TVN24

 

 

 

2.3 3 votes
Article Rating